środa, 11 września 2013

Rozdział 75.

*Oczami Vivianny*

Malediwy, jak cudownie to brzmi...
Malediwy, TO NIE BYLE BZIIK !
Wyszłam przed domek i rozejrzałam dookoła. Wszędzie woda, na horyzoncie widać płynące statki i inne mniejsze wysepki. Słońce wręcz paliło mi skórę, więc szybko weszłam do domu i postanowiłam obudzić Louisa. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za biodra i przytula do siebie.
- Doberek królewo - ciepły oddech Lou okalał moje ucho, a przez to po kręgosłupie przeszedł mnie dreszcz.
- Myślałam, że jeszcze śpisz i chciałam przeprowadzić zmasowany atak na Ciebie - powiedziałam przez chichot W pewnej chwili poczułam jak do mojej nogi przytula się Rose. Spojrzała na mnie swoimi dużymi oczami i uśmiechnęła.
- Mmm...mama - otworzyłam szeroko oczy i spojrzałam na Lou. On tak samo jak ja był zdumiony - Mama !
- Jejku jej pierwsze słowo ! A powiedz tata - wzięłam małą na ręce i zaczęłam zachęcać.
- Mama - powtórzyła Rose.
- Buuu ! A tata nie powiedziała - stwierdził Lou z smutną miną.
- Spędzaj z nią więcej czasu - uśmiechnęłam się u całowałam małą w czoło - Idziemy na plażę ?- Pewnie ! Pójdę powiedzieć reszcie by sie naszykowali - nim spojrzałam Louisa już nie było. Nie zostało mi nic, jak ubrać siebie i Rose stosownie do pogody oraz naszykować rzeczy. Rose siedziała na łóżku i bawiła się zabawkami. Była już taka duża, aż ciężko stwierdzić, że ma dopiero 8 miesięcy, a już zaczyna chodzić - Za 15 minut idziemy !
- Okeej - podeszłam do walizki i wyjęłam krem do opalania. Najpierw wysmarowałam Rose, a później siebie, nim się obejrzałam wszyscy już czekali. Do plaży nie było daleko, tak na prawdę była zaraz obok. Rozłożyliśmy się nad
brzegiem, wiatr lekko wiał, a piasek parzył stopy. Oooo tak, to są wakacje ! Z daleka od miejskich korków i zapachu benzyny pomieszanej z tłuszczem z Nando's. Podeszłam do brzegu i spojrzałam w ocean. Fale raz po raz omywały moje nogi, a szum wody uspokajał moje myśli.
- Mamaaa ! - usłyszałam jak Rose mnie woła, więc automatycznie wróciłam na ręcznik i zaczęłam się z nią bawić. Chłopcy i Lilly wygłupiali się w wodzie, a ja z Vanessą, Zaynem i Rose zostaliśmy na piasku.
- Popilnujecie na trochę Rose ? Bo chcę zabrać na trochę moją kobietę - szatyn do nas podbiegł i zaczął ciągnąć mnie za rękę. Posłałam parze błagalne spojrzenie by się nie zgadzali.
- Nie ma sprawy ! Bierz ją i gdzieś zgwałć w wodzie - zaśmiał się Zayn, spojrzałam na niego z chęcią zabicia, ale Lou zbyt mocno mnie trzymał bym mogła dopaść mulata.
- Ja nie wchodzę ! - stwierdziłam i zaczęłam się wycofywać. Po chwili znajdowałam się już na ramieniu szatyna - Louis puszczaj !
- Puszczę cię gdy będę wiedział, że nigdzie nie pójdziesz - biłam go pięsciami po plecach i po tyłku, ale wszystko na nic, więc zamknęłam oczy i czekałam aż zacznę się topić. Jednak nic takiego się nie stało, otworzyłam jedno oko i zauważyłam uśmiechniętą twarz Louisa - Znowu źle ? Przecież wiesz, że nie puściłbym cię.
- Sprawdzałam cię tylko - spojrzałam w stronę plaży. Lilly i Van bawiły się z Rose w wodzie, a chłopcy zaczęli grać w piłkę - Już mi starczy, możemy iść ?
- Kobieto nawet 5 minut nie spędziłaś tutaj !
- Prrrrooooszę Louieh - ucałowałam go w usta i wyszliśmy z wody. Położyłam się na brzuchu i nie pamiętam kiedy przysnęłam.
- Kochanie wstawaj, idziemy już - przetarłam oczy i powoli zaczęłam zbierać rzeczy. Po chwili byliśmy już w swoich domkach - Ubierz coś ładnego bo idziemy wszyscy na miasto.
- Chyba cię bomba je... znaczy strzeliła.
- Ojj no ubieraj się i nie gadaj - przewróciłam oczami i wygrzebałam z walizki jakieś lekkie ciuchy. Czułam, że coś się kroi, Lou nigdy nie lubi wychodzić wieczorem, a zwłaszcza w wakacje. Po chwili szliśmy już deptakiem w stronę portu. Zauważyłam małą łódź przycumowaną koło latarni, cała była ozdobiona różami i świeczkami.
- Panie przodem - skinął ręką szatyn i weszliśmy wszyscy na pokład. Co chwilę kelner przynosił nam nowe smakołyki, a wszystko było popijane czerwonym winem. Jedynie ja i Liam nie piliśmy - A teraz proszę o uwagę.
- Uuuuu zaczyna się - Hazza z Niallem zaczęli się podniecać, a ja spojrzałam na każdego z miną WTF?!
- Zamknąć się - skarcił ich Liam, a sam nie mógł wyrobić ze szczęścia.
- Mogę już ?! - każdy przytaknął i nic sie już nie odzywał. Lou podał mi tylko rękę i pomógł wstać. - Więc tak. Vivianno jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie, nie umiem bez Ciebie żyć, BA ! nawet sobie nie wyobrażam życia bez Ciebie ! Rose, owoc naszej miłości, nasza maleńka perełka także potrzebuje rodziny. Uwielbiam się koło Ciebie budzić, uwielbiam twój uśmiech, twoje oczy, twoje usta, twój dotyk, uwielbiam całą Ciebie. Dla mnie jesteś idealna i Kocham Cię i... - kelner nagle przyniósł ostatnią tacę. Każdy zachęcił mnie do zabrania pokrywy, więc jak mi kazano tak zrobiłam. Moim oczom ukazała się karteczka ' Nie mogę się doczekać, aż spędzę z Tobą resztę mojego życia ' -  chcę spędzić z Tobą resztę swojego życia, więc chcę się Ciebie zapytać czy… czy wyjdziesz za mnie ?
- Boże Louis... - w głowie miałam mętlik. Cieszyłam się, naprawdę się cieszyłam. Marzyłam o tym z całego serca, marzyłam o idealnej rodzinie - Tak Louis, wyjdę za ciebie - szatyn założył mi pierścionek na palec i obkręcił wokół własnej osi. Nagle usłyszeliśmy jak cała grupa krzyczy ' Gorzko ! ' chłopak załapał mnie za policzki i wpił namiętnie w usta. TERAZ JESTEM PEWNA, ŻE LOU TO TEN JEDYNY !

*Oczami Lilly*

Wróciliśmy razem z Harrym do naszego domku , byłam bardzo zmęczona . Ta kolacja była bardzo emocjonalna , VIVI I LOU BIORĄ ŚLUB ! Bardzo się cieszę z tego powodu , Vivka od zawsze tego chciała . Od zawsze marzyła żeby stanąć w białej sukni przed ołtarzem. Niedawno powiększyła im się rodzina i nic nie stoi na przeszkodzie tego , żeby zapieczętować ich związek . Zdjęłam swoje szpilki i wyszłam przed domek , pogoda była cudowna . Wiał lekki wiaterek , ale dodawał temu wszystkiemu uroku. Spuściłam uroku i usiadłam na kładce, spuszczając nogi do lazurowej wody . Dookoła domku wisiały zawieszone malutkie lampiony , które akurat się paliły . Poczułam ciepły oddech na mojej szyi . Harry przykucnął za mną .
- Nad czym tam myślisz ? -zapytał siadając obok mnie .
- Wszystko dzieje się tak szybko , czasami się w tym gubię . - odpowiedziałam uśmiechając się.
- Wiem , też tak czasami mam. To wszystko jest jak jakaś bajka, a my głównymi bohaterami . Jedyną różnicą jest to że my piszemy sobie scenariusz do tej bajki. - powiedział i tak jak ja zanurzył swoje nogi w wodzie .
- Rodzice Vivi byliby z niej teraz bardzo dumni , moi z resztą też. Traktowali ją jak własną córkę. A ona tyle już sama osiągnęła. Ma swoją rodzinę , nasz sukces w X-Factorze, a wszystko to ich ominęło.
- Na pewno są z was dumni , tam wysoko w niebie cały czas was obserwują. Widzą wasze sukcesy . - powiedział i pocałował mnie w czoło .
- Wejdziemy już do domku ?
- Jasne , jeśli tylko chcesz to chodźmy . - wstał po czym podał mi rękę tym samym pomagając mi wstać z kładki.
Podniosłam się na palcach i pocałowałam go w usta .
- Dziękuję że jesteś - powiedziałam i wtuliłam się w jego tors .
Staliśmy chwilę wtuleni w siebie po czym weszliśmy do domku.
- Może chcesz pojechać do miasta pozwiedzać ? - zapytał nagle Harry.
- Ok , możemy jechać .
Kiedy dojechaliśmy na miejsce wysiedliśmy z auta . Miasto , w zasadzie miasteczko było bardzo urocze. Znajdowało się tam kilka sklepików i port morski . Kilka statków własnie cumowało do brzegu . Było tam też molo które zostało oświetlone wysokimi lampami. Usiedliśmy na jednej z ławeczek które tam stały. Wtuliłam się w mojego chłopaka .
- Zobaczysz , na nas też kiedyś przyjdzie pora kiedyś też będziemy planować nasz ślub . - jego ramiona jeszcze mocniej mnie objęły.
----------------
JEST ! NARESZCIE !
Przedostatni rozdział opowiadania. Ten jak i ostatni rozdział piszemy razem z Ronnie wspólnie ; )) 

Pewnie zawiodłyście się tym, że tak szybko się kończy, ale brak czasu nas do tego zmusił. ;c Ale nie zamierzamy z Ronnie kończyć naszej współpracy, CO TO TO NIE ! ; o 
Napewno jeszcze razem coś napiszemy :3
I jak wam się podoba rozdział ? Mam nadzieję, że go nie zjechałam, bo główna rola należała do mnie. ;_;
Ale cóż... ;D
Buziaki Ells ^^


12 komentarzy:

  1. Super rozdział. Cieszę się, że Lou i Vivi biorą ślub. No i pierwsze słowo małej ;)
    Tylko szkoda, że to już przedostatni rozdział :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Przed ostatni to tak smutnie brzmi, a prolog będzie czy on jest tym OSTATNIM :C rozdziałem? A rozdział wspaniały *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda że przed ostatni rozdział. Cieszę się że Lou i Vivi biorą ślub i że mała powiedziała pierwsze słowo. Czekam na następny rozdział. Fajnie też było by jak byś ten ostatni rozdział :( napisała trochę dłuższy. Ale też tak jak zawsze piszesz też jest dobry. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspeniały ♥♥♥
    Jak to ? Przed ostatni rozdział czy ja o czymś nie wiem :'( ?
    Weny życze i żeby ten 'ostatni' rozdział był najlepszy najcudowniejszy najbadzej zajebisty ... o poprostu z całym serduchiem jak cały wasz NAJLEPSIEJSZY BLOG NA ŚWIECIE !!!
    aaaa kocham :***

    OdpowiedzUsuń
  5. GENIALNY . Nie, nie, nie to nie może sie już kończyć . Napiszcie 2 część . :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział piękny. Kocham Was dziewczyny. <3
    I mam tylko pytanie, czemu tak szybko koniec? Ja nie chcę końca tego opowiadania. Będę płakać na ostatnim rozdziale. baa, ja już teraz mam łzy w oczach.;(

    OdpowiedzUsuń
  7. Coś mi się zdaję że oglądałaś Króla Lwa ;D ....... boskie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahha tak mi się przypomniało z dawnych czasów :3

      Usuń
    2. przez ciebie zaczełam to sobie podśpiewywać

      Usuń
  8. http://we-and-guys-from-one-direction.blogspot.com/ zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. http://we-and-guys-from-one-direction.blogspot.com/ zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. http://we-and-guys-from-one-direction.blogspot.com/ zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń