wtorek, 9 kwietnia 2013

Rozdział 43.

*Oczami Vanessy*

Ostatni dzień naszego pobytu w NYC u chłopców . Czas mija tak szybko . Ostatnie wydarzenia w pewnym sensie zmieniły moje życie . Jestem z Zaynem i to on jest teraz sensem mojego życia . Tym bardziej będzie trudno nam się rozstać , ale nikt nie powiedział , że będzie łatwo . Gdybym mogła najchętniej nie rozstawałabym się z nim nigdy , niestety każde z nas ma swoje obowiązki . On ma trasę , ja występny na żywo . Wszystko kręci się w kółko . Codziennie ze sobą rozmawiamy i to właśnie nadaje sens szarej rzeczywistości . Obudziły mnie pocałunki Zayna . 
- Wstajemy księżniczko - dalej mnie całował schodząc coraz niżej , dochodząc aż do szyi . 
- Cześć skarbie 
- Masz już jakieś plany na dzisiaj ? - zapytał śmiejąc się .
- Spacer ? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie .
- Jeśli tylko chcesz . - ponownie złożył pocałunek na moich ustach .
- No to wstajemy , bo czasu nam zabraknie . 
Obydwoje wstaliśmy i ruszyliśmy do łazienki , gdzie ja zajęłam się swoją poranną toaletą , a Zayn wszedł pod prysznic . 
- To gdzie ruszymy na spacer ? - zapytał , kiedy woda muskała jego ciało . 
- Kochanie , to ty bardziej znasz Nowy York niż ja . Chciałabym zwiedzić jeszcze jakieś ciekawe miejsca . 
- Jestem do twoich usług , skarbie - powiedział i się uśmiechnął . 
Zajęłam się swoim makijażem , kiedy nagle Zayn zaczął śpiewać piosenkę . Kiedy wsłuchałam się w jej słowa , byłam na prawdę zdumiona . 
- Emm Zayn ? - spytałam ze zdziwieniem . 
- O Van , to ty jeszcze jesteś w łazience ? 
- Tak i wszystko słyszałam - powiedziałam i zaczęłam się śmiać . 
Spojrzał na mnie , a po chwili sam też się śmiał . Założyłam coś lekkiego , pogoda stawała się coraz cieplejsza . Wyszliśmy z hotelu i udaliśmy się w stronę centrum . Szliśmy trzymając się za ręce , nic poza nami się teraz nie liczyło . Niestety tą piękną chwilę przerwał nam paparazzi , który zaczął natarczywie robić nam zdjęcia . Pomimo naszych próśb nie przestawał , to było bardzo irytujące . Nawet zwykły spacer mogą popsuć dziennikarze , którzy za wszelką cenę chcą zdobyć zdjęcie . Spojrzałam na Zayna , widziałam , że jest na skraju wytrzymałości . Chwycił mnie mocno za rękę i zaczął biec , ruszyłam za nim . Wbiegliśmy do jakiejś bocznej uliczki . Chłopak przystanął i oparł się o ścianę budynku . Próbował opanować swoje nerwy i unormować oddech . Był na prawdę zdenerwowany . Zbliżyłam się do niego . Był ode mnie wyższy , więc ustałam na palcach i spojrzałam w jego oczy . 
- Nie denerwuj się , nie warto . 
- Nie mogę tak , wszystko zrozumiem , ale nie to . Ja się już przyzwyczaiłem , tutaj chodzi o ciebie . - tłumaczył nadal zdenerwowany . 
- Nic się nie stało , nie musisz się denerwować . - próbowałam go uspokoić .
- Nie dali nam spokojnie przejść , nie dali ci odrobiny prywatności . Nie zostawię tego tak . 
- Zayn , proszę uspokój się . Na prawdę nic mi się nie stało . - złożyłam pocałunek na jego ustach . - Już dobrze ? 
- Może jeszcze jeden , na poprawę humoru ? - zapytał , a na jego ustach zagościł już uśmieszek . 
Ponownie złożyłam pocałunek na jego ustach , potem się w niego wtuliłam . 
- Nie lubie tego , że jesteś ode mnie wyższy . - powiedziałam . - Zawsze musze stawać na palcach . 
- Skarbie , to ma swoje zalety . - mówił głaszcząc mnie po plecach . 
- Jakie ? - zapytałam . 
- Jak się do mnie przytulasz , możesz słuchać mojego serca , które bije tylko dla Ciebie . - powiedział i złożył na moich ustach subtelny pocałunek . 
- Chodź , chce ci coś pokazać . - złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w kierunku sklepu ze starymi książkami . 
Kiedy weszliśmy , poczułam jak przed oczami przelatują mi wszystkie wspomnienia z Polski . Stare książki , ten zapach , to wszystko było takie wiarygodne . Przypomniało mi się całe moje dzieciństwo . Moja mama uwielbia czytać książki i jak byłam mała to zawsze zabierała mnie na przeróżne targi z książkami . Godzinami przesiadywałyśmy w bibliotece . Zaraziła mnie tą pasją . 
- Za każdym razem , kiedy jesteśmy w NYC staram się tu przyjść . To miejsce jest magiczne . Zawsze przywożę sobie stąd jakąś książkę . 
Byłam wręcz oczarowana tymi wszystkimi książkami . Od razu wzięłam się za szukanie tych , które kojarzyły mi się z mamą , Zayn przyglądał mi się . Książki były dość stare , ale właśnie to nadawało im tego uroku . Zayn ustał za mną z tyłu i mnie przytulił . Razem wybieraliśmy książki . Czułam jego ciepły oddech na mojej szyi , który potem przerodził się w pocałunki .
- Kocham cię - powiedział kiedy skończył . Opar swoją głowę o moją . Staliśmy wtuleni w siebie na środku sali .Kupiliśmy wybrane książki , po czym wyszliśmy ze sklepu . Nie spostrzegliśmy kiedy zrobiło się tak późno . Zrobiło się zupełnie ciemno . Kiedy dotarliśmy do hotelu , spakowałam swoją walizkę , a potem ruszyłam pod prysznic . Gorące strumienie wody delikatnie muskały moje ciało . Myślałam o dzisiejszej sytuacji . Czułam się wtedy niezręcznie , to było dość irytujące . Poza tym pierwszy raz widziałam tak wkurzonego Zayna , w sumie nie dziwiłam się mu , rozumiem to , że chciałby mieć troszeczkę więcej prywatności . Po długim i gorącym prysznicu wyszłam z łazienki i udałam się do sypialni . To co zobaczyłam , przyprawiło mnie o uśmiech na twarzy , Zayn leżał na wielkim łóżku , obok niego leżał mój misiek , a on sam słodko spał . Jak najdelikatniej potrafiłam wsunęłam się pod kołdrę i wtulając się w chłopaka zasnęłam .


2 MIESIĄCE PÓŹNIEJ 

*Oczami Harrego*


W końcu wracamy do domu ! Nasze koncerty zostały odwołane , więc wsiedliśmy do pierwszego samolotu odlatującego do Londynu . Dziewczyny jak na razie nic o tym nie wiedzą , ale mam nadzieję , że będą miały niezła niespodziankę . Lotniska , samoloty to już stała część naszego życia . Podróżujemy po całym świecie , dajemy koncerty i spotykamy fanów . Lot trwał kilka godzin , byliśmy naprawdę zmęczeni . Mieliśmy nadzieje , że dziewczyny są u nas w domu , tak jak wcześniej ustalaliśmy .
- Wszędzie ciemno . No to lipa , jedziemy do domu dziewczyn . - powiedział Lou kiedy dojechaliśmy już pod nasz dom .
- Chłopaki , przecież one już śpią . Tutaj jest równo 3 . Pamiętacie jeszcze takie coś jak strefy czasowe ? - uświadomił nas Liam .
- Przecież wiedzieliśmy -  powiedział Niall ze śmieszną miną , chciał udawać tego mądrego , ale niestety średnio mu to wychodziło .
Po chwili wszyscy głośno wybuchnęliśmy śmiechem . Niall zawsze był zabawny . Dla niego liczyło się tylko jedzenie , spanie , jeszcze raz jedzenie , zespól no i oczywiście Issy . Nic poza tym i właśnie to dodawało mu uroku . Weszliśmy jak najciszej potrafiliśmy do domu . Bagaże zostały przy drzwiach , żeby nie robić zbędnego hałasu . Każdy z nas poszedł w stronę swojej sypialni . Mieliśmy to szczęście , że dziewczyny się nie przebudziły . Wszedłem do mojej sypialni , gdzie zastałem śpiącą Lily . Szybkim ruchem ściągnąłem z siebie ubrania pozostając w samych bokserkach i jak najdelikatniej wślizgnąłem się pod kołdrę . Byłem tak zmęczony , że nie pamiętam kiedy zasnąłem .


*Oczami Lily* 

Spałam bardzo długo tak jak nigdy , w nocy miałam dziwne poczucie bezpieczeństwa , tak jakby ktoś spał
obok mnie . Otworzyłam zaspane oczy , podniosłam się do pozycji siedzącej i przeciągnęłam . Coś ruszyło się obok mnie na łóżku . Myślałam , że to Loki ( pies Liama i Danielle) . Odwróciłam się i zobaczyłam to , co wprawiło mnie w ogromne zdziwienie . Obok mnie leżał Harry . Ale moment ... chłopcy mieli wrócić dopiero za tydzień . Chłopak bacznie przyglądał się jak rozmyślałam , nad tym co się własnie dzieje . Byłam dopiero w fazie wybudzania , więc większość informacji , jeszcze do mnie nie docierała . M.in taką wiadomością było to , że chłopcy już zakończyli trasę i są w domu . Podrapała się w głowę , bo w tym momencie myślenie przychodziło mi z wielką trudnością .
- Cześć skarbie - powiedział Harry i tak jak ja podniósł się do pozycji siedzącej .
- Cześć Harry - powiedziałam , po czym złożyłam pocałunek na jego ustach i tuliłam się w niego .
Brakowało mi tego , brakowało mi jego obecności , jego dotyku , jego pocałunków .
- Tak bardzo tęskniłam - dalej byłam w niego wtulona . W jego ramionach czułam się bezpieczna . Zatracałam się w zapachu jego cudownych perfum , to była chwila która mogła trwać wieczność .
- Mam pomysł! - powiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy . - Co ty na to , żebyście poszli z nami na dzisiejszą próbę ?
- Jasne , w końcu to już wasza ostania - nasze usta połączyły się w pocałunku , po czym ruszyliśmy się przygotować do wyjścia . Przebrałam się z piżam w luźniejsze ciuchy , rzęsy pomalowałam tuszem , a włosy związałam w kucyka . Razem z Harrym zeszliśmy do kuchni , gdzie wszyscy byli już gotowi , tzn . prawie wszyscy bo jak zwykle nie było Viv i Lou . Oni nigdy nie mogą się sobą nacieszyć . Usiadłam przy stole i zaczęłam jeść musli , kiedy nagle do kuchni wszedł Louis z Vivką na rękach .
- Chłopaki patrzcie ! To mój malutki dzidziuś ! - mówił pokazując na brzuch Viv .
Był już widoczny , bo przecież to już koniec 3 miesiąca .
- Chłopiec czy dziewczynka ? - zapytał Liam , w jego oczy były przepełnione radością .
Nigdy nie pomyślałabym , że to własnie Louis i Vivka będą pierwszą parą , która założy już sobie rodzinę . Pozornie Li i Dani są najbardziej rozsądniejsi z nas , ale jak to w życiu bywa pozory czasami mylą . Tak było też w tym przypadku . Bardzo cieszyłam się z tego , że zostanę ciocią .
- Dziewczynka - odpowiedziała radośnie Viv .
- A jakie imię ? - Harry była naprawdę zainteresowany tym wszystkim .
- Jeszcze nie wiemy dokładnie . Mamy czas - uśmiech nie schodził Viv z twarzy .
- Ciekawe czy będziesz taki zainteresowany jak będzie się rozchodziło o nasze dziecko . - powiedziałam , a wszyscy wybuchneli śmiechem .
- No oczywiście , że będę skarbie . - posłał mi uśmiech .
- Zobaczymy - wystawiłam mu język .
- No dokładnie zobaczymy , bo już niedługo ja się będę chwalił , że tam w brzuszku bedzie nasz dzidziuś . - powiedział pokazując na mój brzuch , po czym się do niego przytulił .
- Haha wariat . - położyłam rękę na jego głowie .
- No co , źle mówię ? - powiedział zdziwiony .
- Spokojnie , mamy jeszcze czas . - uspokoiłam Hazzę .
Nie do końca wiem , czy jest to dobry moment na dziecko . bardzo bym chciała , ale nie wiem jak to wszystko sie potoczy .
Wszyscy wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy na próbę . Była to już ostatnia próba , przed jutrzejszym występem . Udało nam się dojść aż do finału , co było naprawdę fantastyczne .
- Przyjechaliśmy specjalnie na jutrzejszy występ . Nie mogliśmy was zostawić same . - wyszeptał mi na ucho , kiedy dojeżdżaliśmy na miejsce .
Spojrzałam na niego , po czym złożyłam pocałunek na jego ustach .
Kiedy dojechaliśmy na miejsce , na sali czekał na nas Nathan . Ostatnio dużo wyjeżdżał , więc naszym 'mentorem' na próbach była Nicole .
Nie był za bardzo szczęśliwy kiedy zobaczył chłopców , ale to już tylko i wyłącznie jego problem . Dla nas liczyło sie tylko to , że jest to nasza ostatnia próba . Jutro najważniejszy koncert w naszym życiu , na dodatek chłopcy będą na widowni . Wzrok Nathana zatrzymał się na Viv , a konkretnie na jej coraz większym brzuchu .
- Nathan , co jest nie tak ? Czemu mi się tak przyglądasz ? - zapytała Viv .
Podczas ciąży zmieniło się jej podejście do świata . Każdy dzień był dla niej najlepszy w życiu , nawet ten w którym musiała się spotkać z Nathanem .
- Viv , ty ... ty ... - nie mógł tego powiedzieć .
- Tak Vivka jest w ciąży . - powiedział dumnie Louis .
- Ale jak to w ciąży ? - jego mina była bezcenna . Wszyscy dookoła mogli zauważyć to , że robi się coraz bardziej zdenerwowany .
Wiedziałam , że zaraz zacznie się niezła akcja . Harry podszedł do mnie od tyłu i mnie przytulił , zapewne pomyślał o tym samym .
- No normalnie , będziemy mieli dziecko . Nie ma w tym nic dziwnego . - odpowiedział mu Louis .
On także dochodził do granicy wytrzymałości swoich nerwów .
- Viv , jak mogłaś to zrobić ?! Doskonale wiedziałaś , że cie kocham ! - chłopak krzyczał .
Byliśmy sami w wielkiej hali , więc dał upust swoim emocjom .
- Nathan , co ty sobie wyobrażałeś ? Doskonale wiedziałeś o tym , że Viv kocha Louisa i to właśnie z nim wiązała swoje plany na przyszłość - wkroczyłam do rozmowy .
Vivianna nie powinna się teraz denerwować w jej stanie .
- Mówię do ciebie ? Nie , więc się nie wcinaj ! - wykrzyczał w moją stronę .
- Nie dam obrażać mojej przyjaciółki ! - odpowiedziałam mu .
Linia mojej granicy wytrzymałości była już o krok .
Spojrzałam na Harrego , który był już mega wkurzony .
- Harry , prosze nie .
Wiedziało co mi chodzi , więc pozostał bez słowa .
- Ja tego tak nie zostawię ! Pożałujesz tego dupku ! - wykrzyczał w stronę Louisa .
- Co ty powiedziałeś ? - Louisowi puściły nerwy .
- Pożałujesz tego i to bardzo. Radze zapamiętać moje słowa .
Harry i Liam podbiegli do Louisa powstrzymując go od uderzenia . Do akcji wkroczył Zayn , który podszedł  do Nathana .
- Słuchaj dobrze ci radzę , żebyś się uspokoił . Masz dwa rozwiązanie do wyboru . Albo zostajesz tutaj , przeprowadzisz z dziewczynami próbę i nie będziesz się już rzucał , labo wypad mi stąd ! - Zayn pokazał swoje drugie oblicze .
Od takiej strony go jeszcze nie znałam .
Nathan ruszył w stronę wyjścia .
- Pożałujecie tego ! Ja nie żartuję ! - powiedział , po czym wyszedł z sali .
Viv usiadła na ławkę i zaczęła płakać .
- Nie płacz to nie twoja wina słońce - powiedziałam przytulając ją .
- Wszystko popsułam . Nie tak to miało wyglądać .
- Nie denerwuj się , my sobie z nim poradzimy . Ważna jest teraz wasza próba bo jutro macie finał . - powiedział Zayn kiedy przykucnął przy Viv . Mówiąc złapał ja za ręce .
- Nie róbcie żadnych gł.. -Viv przerwała , na jej twarzy pojawiło się zdziwienie , które momentalnie zamieniło się w wielki uśmiech . - Poruszyła się - powiedziała cichutko Viv .
Louis szybko do niej podbiegł .
- Awww , moja córcia się poruszyła ! - uklęknął przed Viv i położył ręce na jej brzuchu . - Cześć malutka , tutaj tatuś . Wszyscy na ciebie czekamy . Patrzcie ! znowu sie poruszyła ! Kocham cię najmocniej na świecie mój maluszku .
Patrząc na tą całą sytuację w moich oczach pojawiły się łzy . Łzy szczęścia . Harry to zauważył , po chwili była juz w niego wtulona .
- Nie płacz skarbie . Niedługo ma też będziemy mieć takie maleństwo , obiecuję . - złożył delikatny pocałunek na moich ustach . Chłopcy przeprowadzili z nami próbę , która była bardzo męcząca . Kiedy wróciliśmy do domu nie mieliśmy na nic sił , każdy ruszył w stronę swoich sypialni . Kiedy otworzyłam drzwi do sypialni Harrego , od razu położyłam się na łóżku . Była tak zmęczona , że momentalnie zasnęłam .

*następnego dnia*

Finał ! Dzisiaj finał ! Nie spałyśmy z dziewczynami od samego rana . Wstałyśmy już o świcie . Szybko pojechałyśmy na próbę , potem będą już tylko przygotowania do ostatniego koncertu . Chłopcy przyjadą do nas później . Próba wypadła nam świetnie . Następnie zajęły się nami stylistki , makijażystki i fryzjerki . Wszyscy latali dookoła nas . Było wielkie zamieszanie , które nadawało temu wszystkiemu jeszcze więcej emocji . Po długich przygotowaniach byłyśmy gotowe do wyjścia . Stałyśmy przed wielkimi drzwiami od sceny . 
- Dziewczyny , damy radę . Będzie dobrze ! - wszystkie cztery przytuliłyśmy się . 
- Dziewczyny , już wychodzicie - głos kamerzysty zabrzmiał w moich uszach i odbił się w środku niczym echo . 
Dopiero do mnie dotarło to jak ważny występ nas za chwilę czeka . Wyszłyśmy na scenę , zaśpiewałyśmy They Don't Know About Us  . Wyszło nam świetnie , tak jak na próbach . Zaraz po nas na scenę wyszli nasi przeciwnicy . Byli na prawdę dobrze przygotowani . Następnie była chwila , która przyprawiała nas o gęsią skórkę , mianowicie głoszenie wyników . Wyszliśmy na scenę . Między nami a konkurencją stał prowadzący , który ciągle trzymał nas w niepewności . Obok nas stał Nathan . Nadal wkurzony na całą zaistniałą sytuację , ale nie chcieliśmy tego pokazywać publicznie . 
- Chcecie poznać wyniki ?! - prowadzący skierował pytanie do publiczności . 
- TAAAAK ! - publiczność odpowiedziała równocześnie . 
W tłumie dostrzegłam chłopców , którzy denerwowali się tak jak my . 
- No dobrze , otwieram kopertę . - otworzył ją , ale jego twarz miała nadal niezmieniony wyraz twarzy . - Tegoroczną edycję X-Factor'a wygrywa ...... 


__________________________
Przepraszamy za opóźnienie ! Obiecujemy , że więcej się to nie powtórzy ! <3 
Zostawiam was w niepewności ^^ Dopiero w następnym rozdziale dowiecie się kto wygra X-Factor :D 
Wygrają go dziewczyny , czy może ich konkurencja ? 
Co wymyśli tam razem Nathan ? 
Czy Louis i Vivianna mogą czuć się bezpiecznie ? 

Tego dowiecie się już w przyszłych rozdziałach ! :) 

CZYTASZ=KOMENTUJESZ .

P.S Dziękujemy za tyleee wyświetleń ! Bardzo się cieszymy , że podoba wam się nasze opowiadanie . <3 

Buziiiaki dla was xxxx - Ronnie <3 

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 42.


*Oczami Vivianny*

Otworzyłam zaspane oczy i ujrzałam śpiącą twarz Louisa. Nadal nie mogłam uwierzyć, że jestem w Nowym Yorku z moim ukochanym oraz przyjaciółmi. Nagle poczułam powiew na swojej skórze. No tak pewnie Louis znowu w nocy wstał i otworzył okno. Wyszłam z ciepłego łóżka i chciałam zamknąć okiennice gdy na jednym z balkonów, który znajdował się w kamienicy na przeciwko zobaczyłam wielki transparent z napisem: Louanna Forever ! ♥ Od razu zrobiło mi się cieplej na sercu, a na twarz wkradł się uśmiech. W pewnej chwili poczułam czyjś oddech okalający moją szyję, a za raz po nim serię pocałunków, które z szyji schodziły dalej na ramię.
- Czemu moja księżniczka nie śpi o tej porze ? - spytał Louis.
- Zimno mi było, znowu otworzyłeś w nocy okno - odpowiedziałam z uśmiechem - Tęskniłam za Tobą.
- Nawet nie wiesz jak ja za Tobą tęskniłem.
- Nie tak bardzo jak ja - stwierdziłam przegryzając wargę.
- Założymy się ?
- No dajesz - nie wiedzieć kiedy Lou przewiesił mnie przez ramię i zaczął biegać ze mną po pokoju. W końcu położył mnie na miękkim łóżku i wpił łapczywie w usta w między czasie ściągając moją piżamę. Nie chciałam być mu dłużna, więc powoli pozbawiałam go bokserek gdy do pokoju weszła Issy.
- Ludzie idzieee... - zatrzymała się w drzwiach, spaliła mega buraka i wyszła z pokoju.
- Teraz możemy dokończyć - stwierdził Lou.
- Teraz to mi się odechciało, panie wiecznie napalony - powiedziałam przez śmiech i podeszłam do walizki by wybrać jakieś ubranie na dzisiejszy dzień.
- Wcale nie jestem wiecznie napalony, to ty tak na mnie działasz.
- To działanie nie wpływa na nas dobrze.
- Nie rozumiem o czym mówisz - spojrzałam na niego spodełba - Aaaa już wiem, noo będziemy mieć dzidziusia, takiego słodkiego i takiego kuci kuci.
- Oraz wiecznie ryczącego i śliniącego się co chwilę, bo nie ma jeszcze zębów. Nie dzięki.
- Ty też taka byłaś, nie zapominaj.
- Tak na prawdę nie jestem pewna, czy chcę mieć to dziecko. Mam dopiero 18 lat, sądzę bym była gotowa na to.
- Ej ! Tylko mi tu bez takich - chłopak podszedł do mnie i przytulił od tyłu - Damy radę, jest moja rodzina, nasi przyjaciele jakoś będzie.
- Czemu ty masz zawsze takie pozytywne nastawienie do życia ? - spytała odwracając się do niego przodem i wtulając w idealnie wyrzeźbiony tors.
- Bo jestem szczęśliwy i jestem optymistą, ale złe dni także czasem mam - musnęłam malinowe usta chłopaka i poszłam do łazienki się umyć. Umyłam się, przebrałam, a włosy zostawiłam rozpuszczone.
- Mogę tak gdziekolwiek iść ? - spytałam z nutką nadziei, że odpowiedź będzie negatywna. Nie chciałam dzisiaj nigdzie wychodzić.
- No oczywiście ! Wyglądasz bosko - chłopak podszedł do mnie ucałował w nos. Przewróciłam oczami i ponownie wtuliłam się w Lou. Potrzebowałam teraz jego wsparcia i bliskości. Wsłuchiwałam się w rytmiczne bicie jego serca, było dla mnie kołysanka którą ja tylko słyszę - Lubię wsłuchiwać się w bicie twojego serca.
- Bije dla Ciebie - powiedział i ucałował mnie w czoło. Chłopak poszedł także do łazienki w celu porannej toalety i zeszliśmy na dół na śniadanie. Wszyscy już siedzieli przy stoliku.
- Heej, jak się spało po wczorajszej sytuacji ? - spytał Zayn za co od razu dostał z łokcia od Liama - No co ?!
- Wiesz, że to drażliwy temat dla Vivi.
- Spoko nic się nie stało - powiedziałam z uśmiechem - Chwila jak mnie nazwałeś ?
- Vivi, a co ?
- Nic, ale... moja mama tak mnie nazywała - uroniłam parę łez, które szybko starłam.
- Przepraszam - wstałam od stołu i tak od niechcenia podeszłam do Liama i go przytuliłam.
- Nic się nie stało, z zachowania bardzo mi ją przypominasz - powiedziałam z wielkim bananem na twarzy.
- Hahaha dobrze, że z charakteru - stwierdził przez śmiech.
- No wiesz, nie wiadomo czy na pewno. Może nie masz tego i owego - oznajmił Hazza i zaczął śmiesznie poruszać brwiami. Chłopcy zaczęli się przekomarzać i bić na niby, a wszyscy nie mogliśmy wytrzymać ze śmiechu. Nagle moje ciało straciło kontakt z grawitacją i spadłam z krzesła. Wszyscy zgromadzeni na sali patrzyli na nas jak na idiotów, ale nam to nie przeszkadzało. Po skończonym śniadaniu poszłam z Louisem na spacer. Wzięłam jeszcze swoją lustrzankę, by uwiecznić każdą chwilę spędzoną w NY. Oczywiście nie obyło się bez tłumu wrzeszczących fanek i nachalnych paparazzi. Szliśmy alejami Central Parku i cieszyliśmy się sobą. W końcu zmęczeni usiedliśmy na trawie w cieniu drzewa.
- Louieh... - spojrzałam na chłopaka - A jak je nazwiemy ?
- Ale co ? - spytał zdezorientowany.
- No dziecko, jak już się urodzi.
- Już o tym myślisz ? Przecież zostało nam jeszcze 9 miesięcy.
- Wiem, ale chciałabym by to było wyjątkowe imię. Takie rzadko spotykane.
- Hmm... Nie wiem, nigdy o tym nie myślałem - chłopak wzruszył ramionami i zaczął bawić się kosmykiem moich włosów. Nagle coś przykuło moją uwagę, żółte coś. Wstałam z ziemi i pociągnęłam Louisa za rękę w tamtą stronę. Zobaczyłam ' plamę ' żółtych kwiatów. Od razu przystawiłam aparat do oka i zrobiłam kilka zdjęć. Nagle telefon zakomunikował mi, że dostałam powiadomienie na Twitterze.
- Pozwoliłam robić sobie zdjęcia ? Jeszcze by je wstawiać do internetu ? - spytałam z ciekawskim uśmieszkiem.
- Chcę się pochwalić jaką mam zdolną dziewczynę - chłopak wytknął mi język, a ja odpłaciłam mu tym samym.
- Jesteś głupi - przewróciłam oczami i poszłam dalej przed siebie. Nim się zorientowaliśmy z godziny 12 zrobiła się godzina 17 i trzeba było wracać. Niechętnie weszliśmy do hotelu i od razu skierowaliśmy się do pokoju Lou. Na całe szczęście w hotelowym pokoju były kubki, herbata oraz czajnik, więc wstawiłam wodę i przygotowałam 2 kubki.
- W Niedzielę wyjeżdżamy - oznajmiłam, podając Louisowi kubek. Usiadłam obok niego, a on objął mnie ramieniem - Znowu będę tęsknić.
- Wiesz, że zawsze możesz zadzwonić.
- Ale ja wolę byś był koło mnie - udałam minę obrażonego dziecka i odwróciłam się plecami do szatyna. Po chwili poczułam ręce Lou oplatające się wokół moich bioder.
- Nie marudź i chodź się... - nagle Louisowi zadzwonił telefon. Nie chętnie odszedł ode mnie i odebrał. Ja z natomiast z nudów wzięłam jego gitarę i zaczęłam grać. Chłopak bardzo długo nie wracał, a mi co raz bardziej się nudziło. Włączyłam TV i latałam po kanałach, zatrzymałam się na MTV. Akurat leciała Ekipa z New Jersey. W między czasie dopadł mnie sen i opuściłam ciężkie już powieki.

*Oczami Louisa*
Nadal nie dociera do mnie świadomość, że zostanę ojcem. Vivianna liczy na mnie całym sercem, a ja nie wiem czy podołam temu. Dziecko to duży obowiązek, a ja lubię powygłupiać się i nie myśleć o tym, że mam 21 lat. Viv też to przeżywa, dopiero co sama była dzieckiem. Jednak z drugiej strony cieszę się. Od zawsze chciałem stworzyć rodzinę i w końcu mi się to uda. Nagle mój telefon zadzwonił i wyszedłem z pokoju. Spojrzałem na wyświetlacz dzwoniła moja mama.
- Hej mamo - powiedziałem radośnie.
- Cześć synku, jak tam w trasie ? Widziałam zdjęcia Twojej nowej dziewczyny. Dlaczego się nie chwalisz ?
- Tak jakoś wyszło.
- Twoje siostry bardzo chcą ją poznać - usłyszałem w oddali krzyki Lottie.
- Jak tylko będę w Londynie to poznacie ją wszyscy, chcę z nią przyjechać do Doncaster.
- No to świetnie, ale to będziesz musiał mi powiedzieć kiedy dokładnie.
- Wiem mamo. Przepraszam, ale muszę kończyć zadzwonię jeszcze do Ciebie. Pa kocham Cię.
- Ja Ciebie również synku - nacisnąłem czerwoną słuchawkę i wróciłem do pokoju.
- Kochanie, muszę Ci coś powiedzieć - szukałem jej po całym apartamencie, znalazłem ją dopiero śpiącą na kanapie. Wziąłem ją delikatnie na ręce i zaniosłem do pokoju. Usiadłem na brzegu łóżka i rozmyślałem nad wszystkim. Nagle ktoś wskoczył na mnie i zaczął mnie łaskotać, ale na marne.
- Ey nie masz łaskotek - ujrzałem roześmianą twarz mojej dziewczyny, która usiadła mi na kolanach.
- No nie mam, ale ty masz - od razu zacząłem ją łaskotać.
- Lou hahaha już hahaha przestań - mówiła przez śmiech. Przywarłem do jej ust swoimi i od razu pogłębiłem pocałunek. Bardzo mi jej brakowało, w końcu mam ją tylko dla siebie. Gdy byliśmy już w samej bieliźnie, dziewczyna ciągle patrzyła na mnie.
- Spokojnie, zaopiekuję się Tobą. Wiesz, że przy mnie nic Ci nie będzie - szepnąłem jej do ucha. Reszta poszła jak z płatka.

W TYM SAMYM CZASIE W LONDYNIE

*Oczami Ethana*

Wszedłem do siedzimy Modest! i od razu skierowałem się do głównego gabinetu firmy. Zapukałem i usłyszałem ciche proszę.
- O to ty, siadaj - powiedziała kobieta za biurkiem.
- Dzwoniłaś do mnie, stało się coś ?
- Mamy dużo do obgadania, jeśli chodzi o rozpad związku Louisa i Vivianny.
- Mamoo...
- Nie mów tak do mnie ! Tutaj jestem dla Ciebie szefową !
- Dobrze, przepraszam.
- Po za tym nie zmieniaj faktu, że teraz przez nią cierpisz.
- Bardziej przez Tomlinsona.
- Nie można go ruszyć, dzięki niemu i temu zespolikowi mamy pieniądze na wyścigi, nie zapominaj, że bierzesz w nich udział.
- Wiem mm... szefowo.
- Gdy wrócą z Londynu, zemścimy się na nich. Obydwoje - pokiwałem tylko głową i wyszedłem z firmy.
-------
Trutututuuum !
Napisałam :D Jaram się nim bardziej niż Harry Louisem *.* A zwłaszcza końcówką :D Co o niej myślicie ?
Ponad 15k wyświetleń ?!
Woow ! Jejku ! Ja cie nie mogę karol ! *______*
Dziękujeeeemy ! ♥ Love ya ! xx ~ Ells ^^

sobota, 30 marca 2013

Rozdział 41.


*Oczami Harrego*


Codzienne koncerty , brak dziewczyn . Ciężkie bardzo ciężkie . Na szczęście już jutro dziewczyny przylatują do nas , w końcu się zobaczymy . Razem z chłopcami postanowiliśmy zrobić dziewczynom niespodziankę i  pojechać po nie na lotnisko . Dziewczyny nic o tym nie wiedziały , będą u nas po paru godzinnym locie , bardzo zmęczone .




*Oczami Lily*


Byłyśmy bardzo podekscytowane wyjazdem wyjazdem do chłopców . Po tym jak zaczął się program i występy na żywo miałyśmy mnóstwo wywiadów i jeszcze więcej prób niż wcześniej . Byłyśmy już gotowe do wyjazdu . Pozostała nam już tylko drobne poprawki . Musiałam się jeszcze umalować i przebrać . Dzisiaj postawiłam na luźne ciuchy , ponieważ przed nami paro godzinny lot . Zrobiłam lekki makijaż , wyprostowałam włosy i wyszłam z łazienki gotowa do wyjazdu . W kuchni zastałam już Danielle , która tak jak ja postawiła na coś luźniejszego . Po chwili dotarła do nas Viv , a zaraz za nią Issy i Van . Wypiłyśmy poranną kawę , po czym ruszyłyśmy na lotnisko . Kolejki do odprawy nie były duże , więc bardzo szybko dostałyśmy się do samolotu . Usiadłyśmy w wygodnych fotelach , a lot się zaczął . Wyjęłam z torebki telefon i zaczęłam przeglądać zdjęcia .  Znalazłam w nim dużo zdjęć z chłopcami . Tak bardzo mi ich brakowało . To właśnie oni razem z dziewczynami byli dla mnie teraz rodziną . Każdy dzień spędzałam razem z nimi . Lot trwał niemiłosiernie długo . Dani czytała książkę , Vivka jak zwykle była pochłonięta swoim telefonem , a Issy i Van po prostu spały . Wyjęłam słuchawki z mojej torebki , podłączyłam je do telefonu i zatraciłam się w muzyce lecącej w słuchawkach .  Nawet nie poczułam kiedy zasnęłam . 
- Lils , wstawaj śpioszku jesteśmy już na miejscu - Danielle posłała mi ciepły uśmiech. 
- Tak , jasne już wstaję .
Ruszyłyśmy po nasze bagaże . Każda z nas wzięła swoją walizkę . Teraz tylko czekałyśmy na naszą taksówkę , kiedy nagle ktoś złożył pocałunek na mojej szyi . Poczułam zapach perfum ... HARREGO ?!
Momentalnie się odwróciłam . Chłopak stał za mną . Złożył namiętny pocałunek na moich ustach . 
- Tak bardzo tęskniłem - powiedział , a ja wtuliłam się w niego najmocniej jak potrafiłam. 
Ponownie po tak długim czasie poczułam bicie jego serca , jego zapach . To wszystko czego mi najbardziej brakowało . 
- Co tutaj robisz skarbie ? - zapytałam na prawdę zadowolona . 
- Postanowiliśmy zrobić wam niespodziankę . - odpowiedział i dał mi buziaka w policzek . 
- Postanowiliście ?  To chłopcy tez tutaj są ? - zapytałam pełna nadziei . 
- TAAAAAAK ! - chłopcy wylecieli zza rogu .  Każdy z nich miał wielki uśmiech na twarzy . 
Dziewczyny od razu podleciały do chłopców . Było tak jak przed wyjazdem , wszystko idealnie . Zapakowałyśmy bagaże do vana chłopców i wszyscy ruszyliśmy do hotelu , w którym przebywali chłopcy . Kiedy dojechaliśmy , rozeszliśmy się do swoich pokoi .

*Oczami Zayna*

Położyłem się na wielkim łóżku , Vanessa w tym czasie brała prysznic . Leżałem rozmyślając , czy to odpowiedni moment aby zrobić wielki krok w stronę zmiany naszej relacji . Wszystko było idealne . Van wyszła z łazienki i położyła się na łóżku . Podniosłem się . Była taka idealna , bardzo się za nią stęskniłem . Nagle złapała moja rękę , tym samym wyrywając mnie z moich zamyśleń . Chciałem zacząć rozmowę , na temat naszego związku , a ona to zauważyła . 
- Ciii , nie mówi nic po prostu bądź - otuliła się moją ręką . 
Nie protestowałem , leżeliśmy tak wtuleni w siebie . Jeszcze raz zdążyłem dokładnie przemyśleć . 
- No dobrze , teraz słucham . 
- Vanessa , ja już tak dalej nie mogę . - mówiąc to usiadłem . Dziewczyna posłała mi spojrzenie . 
- Czy chcesz powiedzieć , że to był tylko taki mały epizod w naszym życiu , że to nic nie znaczy , tak ?  Te ostatnie dni przed waszym wyjazdem , które spędziliśmy razem były najlepsze w moim życiu , a ty chcesz to tak po prostu skończyć ? Zayn ja na prawdę nie myślałam , że ...- złożyłem pocałunek na jej ustach . 
Czułem jak sie uśmiecha . 
- Kocham cię i nie złość się tak więcej . - powiedziałem składając kolejny pocałunek na jej ustach . 
- Zayn , przepraszam . Ja na prawdę myślałam , że chcesz zakończyć naszą znajomość . - mówiąc to skierowała swoje spojrzenie w dół . 
- Ej mała , nigdy tego nie zrobię . Teraz jesteśmy razem , nikt i nic tego nie zmieni , rozumiesz ? 
- Jasne - powiedziała i sie we mnie wtuliła . 



*Oczami Lily*

Po podróży postanowiłam wziąć prysznic . Weszłam do kabiny i puściłam wodę , jej strumienie delikatnie pieściły moje ciało . Po wszystkim byłam bardzo odprężona . Przebrałam się w luźniejsze ciuchy i wyszłam z łazienki . Schyliłam się do walizki i nagle poczułam , że Harry podszedł do mnie i mnie przytulił . Odwróciłam się do niego przodem , spojrzał mi prosto w oczy . 
- Jesteś taka idealna . 
Nic nie odpowiedziałam , w tej chwili kierowały mną tylko emocje . Lekko przygryzłam wargę , doskonale wiedział co mam na myśli . 
CZĘŚĆ + 18 
Przyciągnął mnie do siebie i mocno pocałował. Naszymi językami kierował namiętny taniec, który doprowadzał mnie do ekstazy.  Hazza podniósł mnie do góry i posadził na łóżku. Oplotłam nogami jego biodra, a jego ręce wędrowały po całym moim ciele. Jego dotyk czułam wiele razy, ale to właśnie teraz działał na mnie tysiąc razy silniej. Jego ręce budziły dojmująca potrzebę bliskości.  Całując moją szyję szyję próbował pozbyć się moich ubrań.  Jego ciepłe wargi dotykające skórę przyprawiały mnie o przyjemny dreszcz . Nie spostrzegłam i byłam już w samej bieliźnie. Jęknęłam cicho. Harry zaczął całować mój dekolt, jego delikatny dotyk dotarł nawet w okolice obojczyka, potem przeniósł się na plecy. Wiedziałam , że żaden inny mężczyzna nie dotknie mnie w taki sposób, jak On. W jednej chwili mój stanik znajdował się na podłodze. Całując go po karku,  słyszałam jak cicho się śmieje.  Chłopak znowu skierował swoje pocałunki na moje usta, a ja zaczęłam ściągać jego koszulkę . Zaczęłam delikatnie jeździć dłońmi po jego torsie . Z każdą sekundą pragnęłam go coraz bardziej . Jego usta i dotyk doprowadzały do szaleństwa.
Nagle usłyszałam jego zmysłowy szept :
- Jesteśmy jednością . Wszędzie będziemy wędrować razem . Każde wzloty i upadki przejdziemy razem . Już na zawsze .
Delikatnie mnie pocałował . Odsunął się, schodząc w dół mojego ciała. Zaczął pieścić skórę w wewnętrznych stronach moich ud i składał pocałunki obok mojej kobiecości. Wplotłam palce w jego rozwichrzone włosy i odchyliłam głowę do tyłu. Po chwili poczułam , że nie mam na sobie już majtek . Chłopak pomiędzy pocałunkami wszedł we mnie. Jego ruchy były wolne i delikatne . Wbiłam paznokcie w jego plecy, pomiędzy jękami wykrzykując jego imię. Harry co chwile całował mnie w usta. Przytuliłam się niego mocno. Czułam jego oddech na mojej szyi.Poczułam, że zaraz dojdę.  Wszystko we mnie wrzało, jęczałam głośno. Czułam, że on też dochodzi. Chciałam dać z siebie wszystko. Wygięłam się w łuk, nachalnie łapałam powietrze do ust. Harry próbował uspokoić mnie dotykiem. Gładził dłońmi pragnąc poznać i zapamiętać każdą linię mojego ciała. W końcu doszliśmy w tym samym momencie. Chłopak delikatnie wyszedł ze mnie i cmoknął w czoło.
KONIEC +18 
Wtuliłam się w jego wyrzeźbione ciało .
- Kocham Cię skarbie , jesteś najlepszą rzeczą jaka spotkała mnie w życiu - powiedział i złożył pocałunek na moich ustach . 
Odpowiedziałam mu uśmiechem , po czym wtuleni w siebie zasneliśmy .

*następnego dnia*

Obudziły mnie promienie słońca wpadające do pokoju przez okno . Całą noc spałam wtulona w Harrego . Jak najdelikatniej podniosłam się i położyłam na poduszce obok niego . Przyglądałam się mu , chłopak słodko uśmiechał się przez sen . Postanowiłam mu nie przeszkadzać i poszłam wziąć prysznic . Ustałam przed wielkim lustrze i zaczęłam swoje rozmyślenia . Na same wspomnienie o wczorajszej nocy na mojej twarzy zagościł uśmiech . Wzięłam prysznic po czym ubrałam t-shirt Hazzy i wyszłam na taras . Zapowiadał się przepiękny dzień . Usiadłam na fotelu , który się tam znajdował . Zamknęłam oczy i sie rozmarzyłam . Wszystko było idealne , wczorajsza noc z Harrym , przyjazd do Nowego Yorku . Moje rozmyślania przerwał Harry . 
- Czemu mnie nie obudziłaś skarbie ? - zapytał wychylając głowę przez drzwi na taras . 
- Spałeś tak słodko i nie chciałam ci przerywać -  podbiegłam do niego i pociągając za rękę wprowadziłam na taras . - Spójrz jak tu jest pięknie ! Jaki piękny jest dzisiaj dzień ! - pocałowałam go prosto w usta .
- A czemuż to moja księżniczka zawdzięcza  tak wspaniały humor ?- zapytał z wielkim uśmiechem na twarzy . 
- Cieszę się , że znowu jesteśmy razem . - odpowiedziałam i wtuliłam się w jego perfekcyjnie wyrzeźbione ciało . 
Zamówiliśmy śniadanie do pokoju . Po zjedzonym posiłku mój telefon zawibrował .
Za pół godziny widzimy się przy wejściu do hotelu . Bierz ze sobą Harrego . Idziemy wszyscy na spaceeer ! Viv xx; 
- Kochanie idziemy na spacer ?  Vivka pisała , że idą wszyscy . - zapytałam . 
- Jasne , pozwiedzamy miasto - powiedział pogodnie . 
Przebrałam się , rozpuściłam włosy i byłam gotowa do wyjścia . Zamknęliśmy pokój na klucz i ruszyliśmy w umówione miejsce . Wszyscy już czekali , kiedy doszliśmy ruszyliśmy w stronę parku . Tam czekał na nas przygotowany piknik . Vivka i Louis o wszystko zadbali . Usiedliśmy i zaczęliśmy zajadać się przygotowanymi smakołykami , a szczególnie Niall . Atmosfera  
była świetna , tak jak zawsze . Każdy się wygłupiał , jedynie Viv siedziała strasznie spięta .
- Musze wam coś powiedzieć . - była naprawdę zestresowana
Każdy zamarł w bez ruchu . Vivka rzadko kiedy była poważna i miała jakieś poważne wiadomości do przekazania . Znałam ją od dzieciństwa i wiedziałam , że to coś ważnego . Louis też się tym wszystkim zdziwił , myślałam , że chociaż on to wie . Issy wydawała się być najspokojniejsza z nas wszystkich .
- Kochanie , o co chodzi ? - zapytał ją Louis
Dziewczyna długo nie mogła zebrać się na odpowiedź , kiedy w końcu wyszeptała :
- Jestem w ciąży .
Nie wiedziałam , co mam zrobić w tej chwili . Nie wiedziałam jak mam na to wszystko zareagować . Osobiście bardzo się cieszyłam , bardzo lubię dzieci . Problem jest taki , że u Viv jest z tym odwrotnie . Poczułam , jak Harry obejmuje mnie w pasie . Jego spojrzenie błądziło po całym parku .
- Mówisz prawdę ? - zapytał Louis .
Jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie . Właśnie teraz ukazała się druga strona Lousia - był zmartwiony , nie wiedział co zrobić . Pokazał się dla nas z tej strony  , z której mało kto go znał .
Był zaskoczony , nie dziwię mu się . Sama byłam zaskoczona , ale bardzo cieszę się z tej cudownej wiadomości . Wiedziałam , że jego reakcja nie spodoba się dla Viv .
- Tak ! Mówię prawdę !  Dziwisz się ? - wstała na równe nogi i ruszyła biegiem przed siebie równocześnie wybuchając płaczem .
Nie wiedzieliśmy co zrobić . Z Louisem nie można było wyłapać kontaktu , chłopcy tak samo byli zdziwieni . Ruszyłam biegiem za Vivką . Szła cała zapłakana .
- Nie płacz kochanie . - przytuliłam ją jak najmocniej potrafiłam .
- Wiedziałam , że tak będzie . Wiedziałam , że Lou źle na to zareaguje . - wybuchnęła jeszcze głośniejszym płaczem .
- Ciii skarbie . Będzie dobrze . Był po prostu zaskoczony tą wiadomością . Jak to do niego dotrze , będzie się cieszył , zobaczysz . Wracamy tam do nich ?
- Nie , nie chce teraz tam wrócić . Pójdziemy się przejść ?
- Jasne .
Ruszyłyśmy przed siebie . W między czasie napisałam sms do Harrego :
Skarbie nie czekajcie na nas . Zajmę się Vivką . Lils xx 
Błądziłyśmy po ulicach Nowego Yorku , wszystko było dla nas nowe . Po paro godzinnym spacerze wróciłyśmy do hotelu . Viv zadecydowała , że pójdziemy do pokoju Harrego . Weszłyśmy i zobaczyłyśmy zmartwionego Harrego , który siedział na rogu łóżka .
- W końcu przyszłyście , myślałem , że się juz was nie doczekam . - powiedział Harry , a w jego oczach pojawiły się iskierki nadziei . Spojrzał na Viv , nadal była cała zapłakana .
- Viv , kochana będzie dobrze . Ja się bardzo cieszę z tego , że zostanę wujkiem . - powiedział i delikatnie pocałował ją w czoło .
Nie odpowiedziała mu nic , posłała my tylko lekki uśmiech , który na prawdę był wymuszony .
- To ja lepiej pójdę do Louisa , zostawię was same .
Wyszedł z pokoju , a do nas momentalnie przyszły Issy , Van i Dani .
Usiadłyśmy na podłodze , w kręgu . Bliskość i wsparcie przyjaciółek były teraz bardzo ważne dla Viv .
- Viv on jest po prostu zszokowany tym wszystkim , musisz dać mu czas , żeby sobie to jakoś ułożył . - Danielle ją pocieszała , głaszcząc przy tym jej ramie .
- Własnie tego się boję , boję się że to wszystko co wcześniej było między nami zniknie . Rozpryśnie się jak bańka mydlana i zostanie po tym tylko ciemna plama , która będzie miała miejsce w moim sercu . Boję się , że zostanę sama z naszym dzieckiem . - Vivka nadal płakała .
Znam ją bardzo długo , ale pierwszy raz widzę ją w takiej rozsypce .
- Nawet tak nie myśl ! Louis nie widzi życia poza tobą ! W życiu nie wykręciłby ci takiego numeru Viv .
- A to co się wydarzyło w parku ?
- Był w szoku , zobaczysz zaraz dotrze do niego to wszystko . Stworzycie wspaniałą i kochającą rodzinę .
W tym momencie ktoś zapukał do drzwi , które po chwili się uchyliły . Można było w nich dojrzeć Louisa .
- Mogę wejść ? - zapytał niewinnie .
- Jasne . - odpowiedziałam
Nie ruszyłyśmy się z miejsca , byłyśmy ciekawe jak się zachowa .
- Viv , chciałem cie przerosić za moją reakcję .
Nie odzywałyśmy się , wsłuchiwałyśmy się w ich dialog .
- Louis , jeśli nie chcesz tego dziecka , to powiedz to tu i teraz . Chce żeby wszystko było jasne . - próbowała być twarda i nie płakać , ale słabo jej to wychodziło .
- Oczywiście , że chcę wychowywać nasze dziecko . Marzę o tym , żeby stworzyć idealną rodzinę właśnie z tobą . - chłopak przyklęknął przy Viv , a ona się na niego spojrzała .
- Na prawdę ? - zapytała głosem pełnym nadziei .
- Na prawdę . Dziecko jest owocem naszej miłości , jak mógłbym go nie kochać ? - powiedział i złożył pocałunek na jej ustach .
- Louis obiecaj mi coś .
- Dla ciebie wszystko kochanie .
- Obiecaj , że nigdy nas nie zostawisz , że zawsze będziesz mi pomagał .
- Obiecuję . - powiedział i wziął ją na ręce,
- Wracamy teraz do pokoju , dobrze ?
- Okeej . - odpowiedziała Viv i wszyli , a za nimi dziewczyny .
Po chwili w pokoju pojawił się Harry . Położyliśmy sie na łóżku .
- Co myślisz o całej tej sytuacji skarbie ? - zapytał chłopak , bawiąc się kosmykiem moich włosów .
- Było to dla mnie wielkie zaskoczenie , ale bardzo się z tego cieszę .
- Ja też , w końcu może Louis stanie się trochę poważniejszy . - powiedział śmiejąc się.
- Kto wie , ludzie się zmieniają - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy .
- Może my też zrobimy sobie takiego małego dzidziusia ?
- Harry ?  Ty na serio ? - zadziwiła mnie jego propozycja .
- Tak , mówię całkowicie serio . Chcę spędzić z tobą resztę życia , mieć wspólny dom i stworzyć rodzinę .
- Harry mam dokładnie takie same zamiary . Obiecuję , że kiedyś się o to postaramy , ale jeszcze nie teraz dobrze ?
- Jasne - powiedział i złożył pocałunek na moich ustach .
Wtuliłam się w niego , po czym nie pamiętam kiedy odpłynęłam w krainę snu .

___________________________
Pojawiło się +18 w rozdziale ;D Podoba się ? ^^ 
CZYTASZ = KOMENTUJESZ 
Dziękuję za wejścia na bloga , jesteście wspaniali ! 
Buziiiaaki ~Ronnie 

P.S Przy okazji zapraszam na mojego nowego bloga - KLIK
Dopiero zaczynam , ale mam nadzieję , że się wam spodoba  ! :)  

piątek, 29 marca 2013

Rozdział 40.

*Oczami Isabelli*

Codzienna monotonia z czasem zaczyna nudzić. Tak właśnie jest w moim przypadku. Rano wstajemy, pijemy kawę, szykujemy się i pędzimy na próbę. Przydałaby się mała odmiana, odsapnięcie, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie ma ze mną Niall'a. Tęsknię i to cholernie, ale mam dziewczyny - najlepsze przyjaciółki. Nawet moje stosunki z Vanessą zmierzają w dobrym kierunku. Wstałam, umyłam się i przebrałam się. Założyłam szary T-shirt, czarne rurki, białe conversy, pościeraną czarną koszulę, czapkę z napisem OH SHIT oraz srebrny pierścionek na dwa palce i kilka bransoletek. Oczy podkreśliłam eyelinerem, a włosy wyprostowałam. Wyszłam z pokoju i nie idąc do kuchni, odwiedziłam Viv.
- Hej - przywitałam ją przy wejściu
- Hej
- Jak się czujesz?
- Bywało lepiej
- Chciałam cię jeszcze raz przeprosić za wczoraj. - oznajmiłam - To nie miało tak zabrzmieć
- Nie ma sprawy, przecież dobrze o tym wiem
Podeszłam do jej łóżka i uściskałam ją.
- Nie sądzisz, że czas wstawać?
- Już wstaję, mamusiu
- Mamusiu? - zapytałam - 3... 2...
Viv po chwili poderwała się z miejsca i pobiegła do łazienki. Wstałam z łóżka i przechadzałam się po pokoju. Ukucnęłam przy jednej z ścian i sięgnęłam leżący niedaleko przedmiot. Test? Pozytywny? Nie wierzę, Viv jest w ciąży i nic nam nie powiedziała. Z moich przemyśleń wyrwał mnie dźwięk otwieranych drzwi. Szybko odrzuciłam przedmiot na stare miejsce i wstałam.
- Przeszły Ci już mdłości?
- Tak, leki mi pomogły
- Chcesz szczerze porozmawiać? - zapytałam - Pamiętaj, że mi zawsze możesz zaufać
- Wiem, Issy - powiedziała i przytuliła mnie
Razem zszedłyśmy na dół. Usiadłyśmy przy stole i razem z Dan, Lils i Van zjadłyśmy naleśniki. Myśl o ciąży mojej najlepszej przyjaciółki nie dawała mi spokoju. 
- To co dziś robimy? - zapytała Dan
- Zanim coś zaplanujemy chcę wam o czymś powiedzieć - oznajmiła - Chłopacy załatwili nam wyjazd do Nowego Jorku - dokończyła Viv
Wszystkie zaczęłyśmy skakać po salonie i niemiłosiernie piszczeć. Powiem wam, że moją pierwszą myślą była ciąża, ale jednak nie. Jestem pewna, że już niedługo ogłosi prawdę.
- Idziemy na zakupy - zaproponowała Van
- Świetny pomysł - przytaknęła Lils
Dziewczyny poszły na górę się przebrać, a ja posprzątałam po śniadaniu. Gdy wróciły już zwarte i gotowe, wyszłyśmy z domu. Zakluczyłam drzwi i zajęłam miejsce w aucie. Droga do centrum zajęła nam kilkanaście minut. Gdy byłyśmy już na miejscu wysiadłyśmy z samochodu i ruszyłyśmy na podbój sklepów. Po dwugodzinnym szale zakupowym, obładowane torbami zasiadłyśmy w Starbucksie.
Zamówiłyśmy pięć Iced Vanilla Latte i czekałyśmy na nasze zamówienie. Gdy skończyłyśmy zabrałyśmy zakupione rzeczy i wróciłyśmy do domu. Dziś jak zwykle oglądałyśmy TV. W połowie filmu dostałam SMS. Wyjęłam komórkę z tylnej kieszeni spodni i odczytałam treść. Prosiłbym swoją księżniczkę przed ekran komputera ;* Love U Baby ♥ Twój Niall ツ Uśmiechnęłam się do wyświetlacza i odłożyłam BlackBerry na dawne miejsce. Podniosłam się z sofy i ruszyłam w kierunku schodów.
- A ty gdzie? - zapytała Lils
- Moje bejbe czeka
- Pozdrów go od nas - powiedziała Van, a dziewczyny jej przytaknęły
- Ok
Po przejściu dwóch ostatnich schodków i krótkiego korytarza dotarłam do swojego pokoju. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Wolnym krokiem podeszłam do biurka i zabrałam z niego laptopa. Usiadłam na łóżku i odpaliłam sprzęt. Po kilku minutowym ładowaniu się, zakończyłam wpisywać hasło na Skype. Od razu połączyłam się z Nialler'em.

- Poczekaj chwilkę - powiedział chłopak, majstrując coś przy swojej kamerce
- OK
- Tęsknie za tobą słońce
- Ja też, ale przecież już jutro się zobaczymy
- Wiem, ale to o.. - zatrzymał się i spojrzał na zegarek - Dobra jestem słaby z matematyki
- Hahahahaha
- Ej, to nie jest śmieszne, ale jakby co to jest u nas 8.
- To tylko cztery godziny różnicy, Niall - oznajmiłam - Co macie dziś w planach?
- Od dziś mamy kilka dni wolnego, więc zapewne będziemy odsypiać, byście nie widziały nas jako zombie, a wy?
- No więc my, wróciłyśmy niedawno z zakupów i oglądałyśmy film, który dziewczyny aktualnie kontynuują

- Wiesz co, i love ya's forever [tłm. kocham cię na zawsze]
- Aww, Nialler this is so sweet
- Tak jak czekolada?
- Uwierz mi, bardziej. O wiele bardziej
- Zaraz wracam - powiedział i zniknął z mojego pola widzenia, po czym po chwili wrócił z swoją gitarą - Zaśpiewam Ci
- Aww, ideał
Zanim zaczął śpiewać, poprawił swoją fryzurę i wygodnie się usadził
- Zaczynam - zakomunikował
- Czekam
Po chwili rozbrzmiały pierwsze nuty piosenki, a po chwili dołączył jego anielski głos, który wprawiał mnie w euforię
- We're under pressure,
Seven billion people in the world trying to fit in
Keep it together,
Smile on your face even though your heart is frowning
But hey now, you know, girl,
We both know it's a cruel world
But I will take my chances
[...]
I'll be your soldier,
Fighting every second of the day for your dreams, girl
I'll be your Hova
You can be my Destiny's Child on the scene, girl
But don't stress,
And don't cry,
Oh we don't need no wings to fly
Just take my hand
[...]
Yo, B-I-G
I don't know if this makes sense, but you're my hallelujah
Give me a time and place, I'll rendez-vous, I'll fly to it,
I'll beat you there
Girl you know I got you
Us, trust...
A couple of things I can't spell without you
Now we're on top of the world, cuz that's just how we do
 Used to tell me sky's the limit, now the sky's our point of view

Zaczęłam bić brawa i gdy skończyłam, starłam pojedyncze łzy z swoich policzków. 
- Kochanie, nie płacz
- To łzy radości - powiedziałam - Uwielbiam Cię
- Ale ja ciebie bardziej
- Nie, bo ja
- Ja i koniec kropka
- Remisik?
- Dobra, rozliczymy się jak przyjedziesz - oznajmił i zaczął dziwnie poruszać wargami
- Seksualny, niebezpieczny - zanuciłam w jego kierunku
- I takiego mnie kochasz
- Spadaj spać Romeo
- Ale mi się nie chce

- A oczy to przecierasz co chwilę, z niedowierzania?
- Dokładnie, nadal nie wierzę, że mam tak wspaniałą dziewczynę
- Nie słodź już, bo cukrzycy dostanę, a tego chyba nie chcesz
- To do zobaczenia, słońce
- Do zobaczenia, naleśniku
- Naleśniku?
Nie odpowiedziałam tylko roześmiana, czym prędzej zamknęłam ekran laptopa. Wyszłam z pokoju i zbiegłam na dół. Nikogo tam nie zastałam więc wróciłam na górę. Postanowiłam szczerze porozmawiać z Viv. Powoli podeszłam do jej drzwi i zapukałam.
- Proszę! - usłyszałam głos z wnętrza pomieszczenia
- Hej, możemy pogadać?
- Jasne, siadaj - powiedziała i poklepała miejsce obok siebie na łóżku
- Wiem
- O czym? - zapytała, a jej twarz lekko pobladła
- O ciąży
- Ciąży? O czym ty mówisz?
- Znalazłam test na podłodze rano. Zamierzałaś nam powiedzieć?
- Tak, ale jutro. Wtedy kiedy chłopakom
- Będę ciocią - ucieszyłam się
- Boję się
- Czego? Viv, nie masz powodów
- A co jeśli on mnie zostawi? - zapytała i zaczęła płakać
- Chodź tu do mnie
Powoli przysunęła się i przytuliła do mnie, po czym zaczęła coraz mocniej płakać.
- Louis nie widzi świata poza tobą. Nigdy by Cię nie zostawił. Stworzycie cudowną rodzinę - zapewniałam ją
- A jeśli przestraszy się odpowiedzialności?
- To będzie miał doczynienie z nami, a na pewno ze mną. 
- Kocham Cię, Issy 
- Ja ciebie też, Viv - odpowiedziałam.
Przez resztę czasu rozmawiałyśmy o przyszłości. O moim związku z Niall'em, o Lou, dziecku, ciąży i o naszej przyjaźni. Brakowało mi tego. Szczerej rozmowy z kimś, bliskim mojemu sercu. Nie wiem kiedy, ale po kilku godzinnej rozmowie obydwie zasnęłyśmy na łóżku Vivianny i tak spędziłyśmy resztę dnia - w objęciach Morfeusza.
______________________
Możecie mnie zabić, poćwiartować i różne inne takie.
Przepraszam za opóźnienia związane z pojawieniem się rozdziału.
Miałam kompletny brak pomysłu, ale na szczęście z odsieczą ruszyła mi Ells.
Wielki brawa dla niej ;**
Ponad 14.000 wyświetleń = brawa dla was  ♥

Jak się podoba rozdział?

Czekam na wasze opinie (:

chcecie, aby Issy i Niall +18?

zapraszam na mój drugi blog, na którym niedługo pojawi się nowy rozdział: LINK

czytasz = komentujesz


Revenge ;* [dawniej Forever Young]




poniedziałek, 25 marca 2013

Rozdział 39.

*Oczami Vivianny*

*- Kocha, Lubi, Szanuje, Nie chce, Nie dba... - kolejno wyrywałam płatki kwiatu, wymawiając popularną wróżbę. Usłyszałam wołanie Lousia. Poderwałam się do góry i zaczęłam biec w celu poszukiwania chłopaka. Nagle cały świat zaczął wirować, a ja co raz bardziej oddalałam się od Lou. Z tego wszystkiego zaczęło kręcić mi się w głowie i straciłam przytomność. Obudziłam się i rozejrzałam dookoła. Wszędzie ciemno, zimno i mokro. Z tego co wywnioskowałam byłam w jakiejś fabryce lub coś w tym stylu. W pewnej chwili usłyszałam strzał, a później krzyk. Pobiegłam w kierunku padającego strzału, Zobaczyłam leżące ciało, a nad nim klęczała dziewczyna. Podeszłam bliżej i ujrzałam zakrwawionego Louisa. Spojrzałam na klęczącą dziewczynę. Wyglądała tak samo jak ja. Średni wzrost, czarne włosy - oczywiście już z odrostami, śniada karnacja. W końcu się zorientowałam, że t naprawdę ja.
- Ratuj go ! - wrzeszczałam cała zapłakana - Błagam uratuj go !
- Za późno, nie ma juz ratunku - mówiła dziewczyna.
- Błagam Louieh obudź się, otwórz te cholerne oczy ! - upadłam na kolana i zaczęłam szarpać go za ramiona.
- On nie żyje - z cienia wyłoniła się prezes Managmentu. Wymierzyła w moją stronę broń i strzeliła*
Poderwałam się do góry cała zapłakana. Uspokoiłam oddech i rozejrzałam się, jestem u siebie w pokoju, a koło mnie nie ma nie żywego Louisa. W ogóle go nie ma, bo jest w USA. Spojrzałam na zegar, wskazywał 3:33, u chłopaków jest wieczór. Odpaliłam komputer i zalogowałam się na Skype. Akurat Louis był dostępny, więc nie musiałam długo czekać na połączenie.
- Kochanie czemu nie śpisz ? - spytał zmartwiony Louis.
- Jakoś tak... nie mogę i już stęskniłam się za Tobą.
- Też tęsknię, prawdopodobnie za jakieś 3-4 tygodnie się zobaczymy.
- I o 3-4 za długo - burknęłam.
- Nie marudź, taka moja praca. Dobrze, że w ogóle się zobaczymy.
- No to najlepsze. Chciałabym się teraz w Ciebie wtulić. Ehh, zostaje mi na razie poduszka - zachichotałam.
- Tylko mnie tam nie zdradzaj - stwierdził z zadziornym uśmieszkiem.
- Sugerujesz coś ?
- Niee, ja nic nie sugeruje.
- Mam nadzieję - w oddali usłyszałam głos Harrego.
- Przepraszam skarbie, ale niedługo mamy koncert i musimy się przygotować. Odezwę się moim wieczorem.
- Ok, kocham Cię - wysłałam mu buziaka w powietrzu.
- Ja Ciebie również, paa - odłożyłam komputer i opadłam na poduszkę. Nagle zrobiło mi się nie dobrze, pobiegłam szybko do łazienki i uklęknęłam nad toaletą.
- Wszystko w porządku ? - usłyszałam głos... Danielle ?!
- Umm... Tak, chyba. Musiałam się czymś struć.
- Na pewno - posłałam jej ciepły uśmiech - Słyszałam jak gadałaś z Louisem. Pewnie strasznie za nim tęsknisz.
- I to nie wiesz jak. Teraz jak go nie ma, czuję coś takiego... nie wiem jak to opisać, ale boję się, że na którymś z koncertów Lou zobaczy jakąś piękniejszą, mądrzejszą i w ogóle IDEALNĄ dziewczynę, a mnie zostawi.
- Mam to samo z Li, ale uwierz znam Louisa i taki nie jest. Jest w Tobie zakochany po uszy i nie widzi świata poza Tobą.
- Miło wiedzieć - znowu ten przewrót w żołądku i nad kibel.
- Pójdę zrobić Ci herbatę i jeszcze kisiel.
- Kisiel ? - spojrzałam na nią zdezorientowana.
- Bardzo pomaga przy tym - dziewczyna zniknęła za drzwiami, a ja opadłam na kafelki i spróbowałam unormować oddech. Kręciło mi się w głowie, a w uszach szumiało. Podniosłam się z posadzki i wolnym krokiem poszłam do kuchni, gdzie czekała na mnie Dani z herbatą - O której macie próbę ?
- Co ?! Jaką próbę ?
- No próbę z Nathanem do programu.
- Nic mi o tym nie wiadomo - wzruszyłam ramionami - A nawet to przecież jak pójdę na próbę w takim stanie ?
- Ahh moja gafa, przepraszam. Miejmy nadzieję, że Ci przejdzie.
- Dokładnie - usiadłam w salonie i włączyłam TV. W międzi czasie gadałam z Danielle. Nim się zorientowałyśmy była 5:00 nad ranem i postanowiłyśmy pójść do swoich łóżek. Nie mogłam zasnąć, ciągle czułam jak mój żołądek robi fikołka, ale nie szłam już do łazienki. W końcu zmęczona tym wszystkim jakoś usnęłam.

*Parę godzin później*

Głupia próba, głupi Nathan, głupie wszytko ! Nadal jest mi niedobrze, ale muszę iść na tą cholerną próbę. Podobnież kochaś (tak, zaczęłam Nathana nazywać kochaś) ma dla nas jakąś niespodziankę - jak zwykle z resztą. Weszłyśmy na salę i zobaczyłyśmy grupkę młodych chłopaków, byli w naszym wieku, może trochę młodsi wygłupiających się na naszej sali.
- Ey dzieci to nasza próba, spadać stąd - krzyknęłam i rzuciłam torbę w kąt sali.
- Wy jesteście Go Ahead ? - spytał jeden z nich.
- No tak - odpowiedziała Vanessa.
- Jakiś problem macie z tym ? - musiałam wtrącić swoje trzy grosze.
- Z tego co nam Nathan mówił, to miałaś być milsza - stwierdził z grymasem kolejny, jak widać najmłodszy.
- Przykro mi, że nie spełniam Twoich wymagań - powiedziałam sarkastycznie. Nagle do sali wszedł zdyszany Nathan.
- Przepraszam za spóźnienie widać, że się poznaliście - doprał kochaś.
- Nie mieliśmy przyjemności - syknęłam.
- Ahh no to chłopcy to jest Vanessa, Lilly, Issy i Vivianna.
- Dziwne imię, dziwna laska - rzekł jeden z nich. Zaczęłam iść w jego kierunku, ale dziewczyny mnie powstrzymały.
- Jeszcze raz powiesz coś takiego, a Ci oczy wydrapię.
- Przepraszam, ale zachowujesz się psychicznie. Pożartować nawet nie można.
- Nie mam humoru, jest mi niedobrze, a musiałam przyjść tutaj.
- Ahaa - wtrącił się Nathan - A to są chłopcy z zespołu Jonaskians.
- Ojejku jejku jejku ! - Van zaczęła skakać jak poparzona - Uwielbiam was !
- Dzięki - każdy uśmiechnął się w naszą stronę.
- Co wy tutaj robicie, przecież jesteście z Australii ?
- Zaprosiłem ich, ponieważ w tym etapie programu musicie zaśpiewać z kimś duet.
- Nie chwal się i tak nie masz szans - zgromiłam Nathana wzrokiem i za to dostałam z łokcia od Lilly, a reszta wybuchnęła śmiechem - No co ?!
- Jajco zdrajco 1:0 gramy dalej ?
- Zobaczymy jeszcze - wytknęłam język przyjaciółce - W takim razie możemy zaczynać ?
- Jasne - odpowiedzieli chórkiem i zaczęliśmy próbę. Zdecydowaliśmy, że zaśpiewamy Set This World On Fire. Nawet nie znałam tej piosenki, ale gdy tylko ją usłyszałam od razu polubiłam. Chłopcy także mają wielki talent, źle ich oceniłam. Po skończonej próbie czułam się jeszcze gorzej niż wcześniej, więc poprosiłam Lills by odwiozła mnie do domu.
- Jak chcesz mogę z Tobą zostać - zaproponowała.
- Jedź do dziewczyn, pewnie już poszły do Nando's i za chwilę zaczną się rzucać jedzeniem - stwierdziłam ze sztucznym uśmiechem. Tak naprawdę chciałam by została, brakowało mi obecności kogoś bliskiego.
- Przecież widzę, że Ci ciężko - dziewczyna przytuliła mnie i zaczęła głaskać po plecach.
- Tak strasznie za nim tęsknie, a jeszcze Nathan wyleciał z tym wyznaniem.
- Niech zgadnę nie powiedziałaś Louisowi - pokiwałam głową na tak - Czemu ?
- Nie chcę by Louis miał kłopoty później, wiesz jak on reaguje na Nathana.
- Fakt - nagle usłyszałam jak mój telefon zaczyna dzwonić, ale nie mogłam go znaleźć. W końcu gdy go znalazłam zobaczyłam, że mam 6 nieodebranych połączeń do Lou. Szybko do niego oddzwoniłam.
- Viv czemu nie odbierasz, strasznie się martwiłem o Ciebie.
- Przepraszam, nie mogłam telefonu znaleźć.
- Jak się czujesz ? Issy powiedziała, że ciągle Ci niedobrze.
- Lou nie przejmuj się mną. Pewnie czymś się strułam, jutro pewnie mi przejdzie.
- A masz jakieś leki lub coś innego w domu ?
- Raczej nie, ale za chwilę pójdę do apteki.
- Poproś którąś z dziewczyn by pojechała, a ty marsz do łóżka i nie ma żadnego ' ale '
- Dobrze tatusiu - burknęłam i skierowałam się powoli do pokoju.
- Kochanie... - chłopak na pewno zrobił tą swoją minę.
- No przecież idę taa - doczłapałam się do pokoju i rozwaliłam na łóżku - Już leże i się nie ruszam tato.
- Nie chciałbym być Twoim tatą - stwierdził Louis.
- A czemuż to ?
- No bo nie legalne jest zakochanie się we własnej córce, a do tego wolę Ciebie całować niż marchewki.
- Marchewki ?
- Zapomniałaś, że ja uwielbiam marchewki ?!
- Nie wspominałeś o tym mądralo.
- No to teraz już wiesz - nagle wybuchnęłam niepohamowanym śmiechem, nawet nie wiem czemu - Z czego się śmiejesz ?
- Sama nie wiem - schowałam twarz w poduszkę i jeszcze bardziej zaczęłam się śmiać - A własnie Lilly !
- Coś się stało ?
- Niee, ale pojechałabyś mi do apteki po jakieś krople lub cos innego na brzuch ?
- No spoko. Za chwilę będę z powrotem.
- Dziękuję, kocham Cię - słyszałam jak dziewczyna odpala auto i odjeżdża - No to możemy już gadać.
- Wiesz co foch.
- Co ? Jaki foch ?!
- No, bo mi nie powiedziałaś, że mnie kochasz.
- Debiluu oczywiście, że Cię kocham ! - krzyknęłam do słuchawki - Kocham kocham kocham kocham kocham ! Starczy ?
- Hahaha tak starczy, starczy - oznajmił przez śmiech - Ja Ciebie też bardzo mocno kocham.
- Awww, jakie to słooodkie.
- Nie tak bardzo jak ty.
- Przestań mi słodzić - akurat wróciła Lilly, słychać było, że zgarnęła dziewczyny do domu - Louieh ja muszę już kończyć, bo za chwilę będę miała dzicz w pokoju. Buziaki.
- Paa - gdy tylko się rozłączyłam dziewczyny wpadły do mojego pokoju.
- Dzisiaj robimy za Twoje niańki - odparła ze śmiechem Lills - Masz.
- Dzięki - przyjaciółka rzuciła mi reklamówkę z lekarstwami. W oczy rzuciły mi się 3 pudełeczka - Co to jest ?
- Emm... testy - odparła Issy.
- Jakie testy ?
- No ciążowe.
- Przepraszam bardzo jakie ?! - krzyknęłam - Powariowałyście już do reszty ?! Niby z kim ?!
- Vivka opanuj się, kupiłyśmy to na wszelki wypadek.
- Jaki wszelki wypadek ?! Nie byłam, nie jestem w ciąży !
- Ale jeden możesz teraz zrobić, tak dla sprawdzenia - wzięłam pudełko i poszłam do łazienki. Odczekałam parę minut. Wynik wyszedł... pozytywny. Ale postanowiłam nie mówić dziewczynom. Nie teraz.
- I co mówiłam ! Nie jestem w ciąży - stwierdziłam.
- Wszystko może okazać się później - powiedziała po cichu Dani, ale usłyszałam jej każde słowo.
- Nic nie okaże się później. Przeżywacie i tyle, to jest tylko zatrucie. Nic więcej - wzięłam kolejne dwa pudełka i miałam zamiar je wyrzucić gdy przeszkodziły mi dziewczyny.
- Nie wyrzucisz ich, zostaw je na wszelki wypadek - przewróciłam oczami i usiadłam na środku łóżka - To co teraz robimy ? Ja bym coś odwaliła, no wiecie zrobiła coś złego.
- Wystarczy Ci złych rzeczy z przeszłości - wtrąciła się Lilly.
- Jakich złych rzeczy ? - spytała Issy - Nigdy nie mówiłaś o tym.
- Ehh... Gdy miałam 12 lat zaczęłam palić, później w wieku 15 lat doszedł do tego alkohol  Biłam się z każdym ze szkoły, nie patrzyłam czy to chłopak czy dziewczyna. Po prostu podchodziłam i zaczynałam bójkę. Z Van także chciałam się bić, ale ona jak i Lills ogarnęły mnie, pomogły wyjść z nałogów i teraz jestem jaka jestem.
- Normalnie jak jakaś kryminalistka, tylko mnie nie zabij - powiedziała przez śmiech Issy, ale mnie to zabolało - Viv przepraszam.
- Spoko, nie gniewam się, ale... nie chcę pamiętać o tamtej mnie. Chociaż i tak jest gdzieś głęboko we mnie.
- Luuzik, nie oddamy Cię - oświadczyła Van i mnie przytuliła. Po chwili Issy i Lilly dołączyły się uścisku - Dani chodź do nas, od teraz jesteś częścią naszego babskiego grona.
- Jesteście kochane, ale za chwilę mnie udusicie - oznajmiłam przez śmiech.
- Teraz idziemy na dół robimy sobie kakao i oglądamy filmy, do znudzenia ! - zakomunikowała Lills. Wszystkie przystałyśmy na ten pomysł i zeszyłyśmy na dół. Dani i Issy przygotowały kakao, ja i Lilly ułożyłyśmy w salonie mnóstwo poduszek, a Van wybrała filmy. Po 3 filmach dziewczyny miały już dość. Wszystkie rozeszłyśmy się do swoich pokoi. W salonie zostałam tylko ja. Ciągle myślałam nad tą cholerną ciążą. Ja i dziecko ? Nie nadaję się do takich rzeczy, już bardziej Lilly wygląda na taką co by chciała siedzieć z ciągle płaczącym dzieckiem. Wstałam z kanapy i poszłam do pokoju po kolejne urządzenie. W oczach miałam już łzy, które co raz bardziej gromadziły mi się pod powiekami. Nie budząc nikogo weszłam do łazienki i ponowiłam test. Znowu pozytywny, rzuciłam nim o ścianę i dałam upust emocjom. To koniec mojego życia, a co najgorsze koniec związku z Lou. Na pewno ze mną zerwie, to jest pewne na 100 % Umyłam się, wskoczyłam w piżamę i poszłam do pokoju wylewać kolejne litry łez. Nagle telefon zakomunikował mi, że dostałam wiadomość, jak się domyśliłam była od Lou.
Słońce wiem, że jeszcze nie śpisz, więc wejdź na Skype. xx
Zalogowałam się na komunikator i zadzwoniłam do chłopaka.
- Już się stęskniłeś ? - spytałam chichocząc pod nosem.
- Cały dzień tęsknie - posłał mi uroczy uśmiech - Słuchaj mam dla Ciebie i dziewczyn wspaniałą wiadomość.
- No ja właśnie też chciałbym Ci coś powiedzieć, ale ty pierwszy.
- Za tydzień ty, Lills, Issy, Van i Dani przylatujecie do USA !
- Naprawdę ?!
- Tak, gadaliśmy dzisiaj z Paulem i wszystko ustalone, a teraz ty mów.
- A wiesz co... to może poczekać, chcę Ci powiedzieć o tym osobiście.
- No dobrze, a jak tam Ci dzień minął ? - spytał z przylepionym uśmiechem na twarzy.
- W porządku. No oprócz tego brzucha, ale już jest lepiej.
- To dobrze - gadaliśmy ponad godzinę, przez całą konwersację trzymałam się za brzuch. W myślach miałam obrazy mnie i Lou jako ' rodziców '. Nie miało to najmniejszego sensu. W końcu zmęczona opadłam na poduszkę i zasnęłam.
-----
Ten rozdział miała napisać Forever Young, ale ja swój skończyłam szybciej. ♥
Jej zostawię tą piękną pęłną 40 ^^
13k wejść, tyle komentarzy. To jest niesamowite ! ♥ LOVE YA !
Czy Vivianna powie dziewczynom o ciąży ?

Jak Louis zareaguje na fakt, że zostanie ojcem ?
To wszystko pojawi się w następnych rozdziałach ' One Dream One Band One... ' ~ Ells ^^

niedziela, 24 marca 2013

Rozdział 38.

*Oczami Lily*

18 lat temu dostałam pewną grę , która nazywała się życie . Grałam i nadal gram w nią 24 godziny na dobę . W dzieciństwie była banalnie prosta , dopiero ją poznawałam . Z czasem zdobywałam wyższe poziomy . Nagle przyszedł czas zdobycia najwyższych poziomów - strachu , cierpienia , bólu , ale też szczęścia i miłości . Właśnie nadeszło to czego wszyscy się obawialiśmy . Jutro zaczyna się trasa chłopców i nasze wstępy na żywo . Nasza rozłąka , która miała trwać dłuższy czas . Przez ostatnie dni starałyśmy się spędzać jak najwięcej czasu z chłopcami . Zauważyłam , że po między Van a Zaynem wszystko idzie w dobrym kierunku . Dzisiaj chłopcy mieli swój lot do Nowego Yorku , to właśnie tam zaczynali swoja trasę koncertową . Postanowiłyśmy razem z dziewczynami pojechać z nimi na lotnisko . Chłopcy zapakowali swoje walizki do vana i ruszyliśmy . W aucie siedziałam wtulona w Harrego . Chłopak delikatnie pocałował mnie w czoło . Tak bardzo nie chciałam się z nim rozstawać. Żadna z nas nie chciała rozstać się z chłopcami . W końcu dojechaliśmy na lotnisko . Chłopcy wyjęli swoje walizki , mieli jeszcze trochę czasu do odprawy .
- Będę tęsknić - powiedział Harry przytulając mnie .
- Wiem Harry , ja też będe - powiedziałam i jeszcze mocniej go przytuliłam .
Przez ten cały czas trwania ich trasy nie będę go miała włącznie dla siebie i to własnie najbardziej boli . Boli to , że nie będę codziennie słyszeć tego radosnego śmiechu , widzieć tych hipnotyzujących oczu . Pomimo tego , że będą ze mną dziewczyny będę czuła pustkę . Usiedliśmy na ławeczkach , wtuliłam się w Harrego . Zaraz obok nas stali Louis i Vivka . Tak samo jak my cieszyli się sobą w ostatnich chwilach przed odlotem .
- Louis , ja nie chce żebyś wyjeżdżał - powiedziała Viv i ze łzami w oczach wtuliła się w Louisa .
Stali praktycznie na przeciwko nas , więc wszystko doskonale widzieliśmy .
- Kochanie , damy radę zobaczysz . Będziesz do mnie przyjeżdżać z dziewczynami - Louis złożył pocałunek na jej ustach .
Viv płakała , tak jak każda z nas . W tle zaraz za nimi stali Niall i Issy . A tuż obok nich Zayn z Vanessą oraz Liam z Daniellle . Każdemu było sie trudno rozstać , doskonale to rozumiałam .
- Lot do Nowego Yorku rozpocznie się za 15 minut , prosimy wszystkich pasażerów do odprawy .
Wstaliśmy z Harrym z ławeczki .
- To już czas słońce - powiedział i swoimi dłońmi złapał moja twarz , po czym złożył pocałunek na moich ustach .
Po moich policzkach poleciały łzy . Dałam upust moim emocjom , nie mogłam już więcej tego tłumić w sobie .
- Nie płacz kochanie - otarł łzy spływające z moich policzków - Teraz jeszcze trudniej mi lecieć .
- Leć Harry , bo jeszcze musisz iść na odprawę . Damy radę . Będziemy silni - złożyłam pocałunek na jego ustach , przytulając się do niego tym samym zatracając się po raz ostatni zapachem jego perfum .
- Będę tęsknić skarbie - złożył pocałunek na moich ustach i tym razem ruszył w stronę w bramki dzielącej poczekalnie od hali odpraw . Stałam patrząc jak odchodzi wtapiając się w grupkę ludzi , która także szła w tym samym kierunku . Po chwili spostrzegłam , że dołączyli do niego chłopcy . Zostałyśmy teraz same . Podeszłam do dziewczyn , były tak samo zapłakane jak ja . Zrobiłyśmy wielkiego przytulaska . Dani także była z nami . Bardzo ją polubiłyśmy , spędzamy z nią teraz całkiem sporo czasu .
- Damy rade dziewczyny , mamy siebie - powiedziałam z uśmiechem .
- Jasne , że damy . Będziemy ich odwiedzały - odpowiedziała Danielle i na jej twarzy także zaistniał uśmiech .
Podeszłyśmy do wielkiej szklanej ściany , w której było widać odlatujące samoloty .  W tym samym momencie samolot chłopców ruszył . Przez chwilę się rozpędzał po czym wzbił się w powietrze i odleciał .
- To co dziewczyny , teraz do domku , ciepła kąpiel , gorąca czekolada i seans filmowy ? - zaproponowała Viv .
- Dokładnie , tego nam teraz potrzeba . - odpowiedziała Issy .
- No bo przecież już jutro pierwszy występ na żywo ! - powiedziała podekscytowana Vanessa .
Wsiadłyśmy do samochodu i w piątkę ruszyłyśmy w stronę naszego domu . Ustaliłyśmy , że Van i Dani przez czas nieobecności chłopców zamieszkają z nami . Mam duży dom , więc wszystkie się spokojnie zmieścimy . Sytuacja pomiędzy Vanessą a Is powoli się rozluźniała . Myślę , już niedługo będzie całkiem dobrze .
Kiedy dojechałyśmy do domu zrobiłyśmy tak jak zaproponowała Vivka . Ciepła kąpiel , gorąca czekolada , luźna piżama i komedia romantyczna . Typowo babski wieczór , którego w tym momencie najbardziej potrzebowałyśmy . Po zakończonym seansie położyłyśmy się spać , żeby się wyspać na jutrzejszy dzień .


*Oczami Harrego* 

Tęsknota to jedno z najgorszych uczuć na świece . W tym oto właśnie momencie go doświadczałem .Tak bardzo trudno było mi się rozstać z Lilly . Doskonale wiem , że dziewczyny będą nas odwiedzać , ale będzie brakować mi jej obecności , radosnego podejścia do każdego nowego dnia , jej cudownego uśmiechu , jej dotyku . Siedząc w samolocie zatraciłem się w rozmyśleniach . Chłopaki też nie byli 'aktywni' tak jak zwykle . Każdy z nas czuł w tym momencie pustkę . Po długim locie w końcu dolecieliśmy na miejsce . Między Ameryką a Anglią były inne stref czasowe , więc napisałem tylko krótkiego sms do Lils  : 
Jesteśmy już na miejscu . Śpij dobrze . Kocham Cię , Harry xx 
Po czym udaliśmy się z chłopakami do hotelu z celu zakwaterowania się tam . 


*Oczami Lily* 

*następnego dnia* 

- To już dzisiaj ! Wstawaj Lils ! Wstawaj ! - obudził mnie krzyk Viv , która właśnie wskoczyła na moje łózko . 
- Jeszcze chwilka - powiedziałam i cała przykryłam się kołdrą . 
- Wstawaj ! Kawa czeka ! - powiedziała śmiejąc się i zerwała ze mnie kołdrę . 
- Noo doobra  - wstałam i jeszcze zaspana ruszyłam w stronę kuchni . 
- Lily ! Nie cieszysz się ?  Dzisiaj pierwszy występ na żywo ! - uśmiech nie schodził Viv z twarzy 
- Cieszę się , cieszę . Ale jest jeszcze tak wcześnie - marudziłam schodząc po schodach . 
- Wcześnie ? Jest już 14 , za chwile jedziemy już do studia . 
- CO ?! Już 14 ? - oczy szeroko mi się otworzyły . W szybkim tempie weszłam do kuchni . 
- Ooo nasz śpioszek w końcu przyszedł - powiedziała Dani , a dziewczyny wybuchnęły śmiechem . 
- Ej no ! Nie śmiejcie się ze mnie ! - powiedziałam po czym sama zaczęłam się śmiać.
Wypiłam kawę i wróciłam do swojej sypialni . Szybko przebrałam się i byłam gotowa do wyjścia . Dzisiejszego dnia postawiłyśmy z dziewczynami na naturalność . Wsiadłyśmy do samochodu i ruszyłyśmy w stronę studia nagraniowego . Kiedy dojechałyśmy na miejsce w studiu panował niesamowity harmider . Każdy miał swój mały świat . W różnych miejscach na całej sali rozśpiewywali się inni uczestnicy programu . Obok każdy miał swoja garderobę .Danielle poszła do garderoby tancerzy ,a my weszłyśmy w wąski korytarz , szłyśmy mijając kolejno garderoby aż w końcu znalazłyśmy swoją . Na drzwiach wisiała kartka z wielkim napisem ' GO AHEAD' 
W garderobie czekało na nas mnóstwo ciuchów i kosmetyków . Istny raj dla kobiet . 
- Dziewczyny to się dzieje na prawdę ? - zapytała Van 
- Tak , ja też nie mogę uwierzyć - odpowiedziała jej Issy .
Wszystkie 4 stałyśmy w miejscu nie mogąc uwierzyć w to co się właśnie dzieje , nasz pierwszy koncert na żywo , udział w X-Factorze . Do naszej garderoby weszła makijażystka , która zajęła się przygotowaniem nas do występu . W czasie przygotowań przez naszą garderobę przewinęło się trochę ludzi - fryzjerka , stylistka , nauczycielka wokalu . W między czasie z dziewczynami ćwiczyłyśmy swój głos . W końcu nadszedł czas wyjść na scenę . Stałyśmy przy wejściu i czekałyśmy na swoją kolej . Emocje rosły , czułam jak krew w moich żyłach płynie szybciej . Serce biło mi niemiłosiernie szybko . Ręce mi się trzęsły , ale nie mogłam tego okazać bo trzymałam mikrofon . Dziewczyny stresowały się tak samo jak ja .
- Damy radę - powiedziałam i wszystkie się przytuliłyśmy .
- No jasne , że tak ! - odpowiedziała radośnie Vivka . 
- Wyglądamy świetnie , wszystko będzie idealne - zapewniała nas Is. 
Nagle podszedł do nas kamerzysta . W tle było słychać jak prowadzący programu zapowiada nasz występ.
 - Uwaga dziewczyny . Wchodzicie za 5 , 4 , 3 , 2 , 1 ... 
Wyszłyśmy na scenę i zaczął się nasz występ . 


*Oczami Zayna*

Własnie trwa nasz koncert w Nowym Yorku otwierający światową trasę . Każdy koncert wiążę ze sobie wiele wspaniałych wspomnień . Zwiedzamy tyle pięknych miejsc , poznajemy masę przemiłych ludzi i co najważniejsze : spotykamy się z fanami . Dzięki nim ciągle jesteśmy , dalej tworzymy . To coś wspaniałego . Oni zawsze nas wspierają , nawet wtedy kiedy mamy zwyczajną chwilę zwątpienia . No dobrze ,ale czas wrócić do rzeczywistości . Właśnie w tym momencie trwania naszego koncertu przyszedł czas na pytania twitterowe . Przeczytaliśmy parę pytań , Louis i Niall trochę się powygłupiali , kiedy nagle przyszedł mi do głowy  pomysł . 
- Uwaga , mam dla was świetną propozycję ! - powiedziałem do mikrofonu , w odpowiedzi dostałem spojrzenia wszystkich ludzi zgromadzonych pod sceną . - Koncert się przedłuży , ale za to w tym momencie włączymy emisję X-Factora . Pasuje? - zapytałem i zacząłem się śmiać , ponieważ pomysł się wszystkim podobał . Tak jak poprosiłem na wielkim ekranie został puszczony program . Akurat się zaczął , a nasze dziewczyny miały śpiewać na początku . Usiedliśmy z chłopakami wygodnie na scenie i przyglądaliśmy się poczynaniom innych zawodników programu . Wszyscy zgromadzeni z ciekawością oglądali z to z nami . 
- Przed państwem zespół Go Ahead - głos prowadzącego niósł się po całej arenie na której mieliśmy koncert . Dziewczyny wyszły na scenę i zaśpiewały piosenkę . Wypadł na prawdę dobrze . Po występie dostał do jury same pochwały . Nadszedł czas kiedy pojawi numer , na który mamy głosować . Wyciągneliśmy z chłopcami nasze telefony gotowi wysyłać już głosy , kiedy nagle na sali można bło usłyszeć dźwięk odblokowywanych telefonów . Właśnie pojawił się numer , wszyscy wysyłali głosy na dziewczyny , nawet nasza publiczność . 
- Dziękujemy wam bardzo w imieniu dziewczyn za wszystkie oddane głosy ! -powiedział radośnie Niall . 
- No to co chłopcy , dokończymy nasz koncert ? - zapytał Lou , po czym spojrzał sie na publikę , która byłą nie do opisania . Dokończyliśmy swój koncert a później zmęczeni wróciliśmy do hotelu .

______________________________
Taaa Daaaam ! :D 
Wasza Ronnie ma ostatnio przypływ weny ^^
No i mamy za sobą już pierwszy występ dziewczyn na żywo :) 
Kolejny rozdział , coraz więcej wejść na bloga ... ;') 
Jejkuu kochani już nie wiem jak mam wam dziękować <3 
Na prawdę dajecie nam motywację , co bardzo pomaga przy pisaniu rozdziałów :) 

Buziaakii dla was ~ Ronnie <3